Informacje prasowe

GP/BIZNES

Dywidenda PKN Orlen za 2018 r. największe w historii spółki

Jun 14 2019
<![CDATA[

Uchwałę o podziale zysku i wysokości dywidendy za 2018 r., zgodnie z rekomendacją zarządu PKN Orlen, przyjęło Zwyczajne Walne Zgromadzenie (ZWZ) spółki.Decyzja ta oznacza, że z zysku PKN Orlen za 2018 r. w wysokości 5 mld 434 mln 149 tys. 842,17 zł na dywidendę przeznaczona zostanie kwota 1 mld 496 mln 981 tys. 713,50 zł, co daje 3,5 zł na jedną akcję, a pozostała część, czyli 3 mld 937 mln 168 tys. 128,67 zł, przekazana będzie na kapitał zapasowy płockiego koncernu.

Zgodnie z uchwałą przyjętą przez piątkowe ZWZ PKN Orlen, dniem dywidendy będzie 22 lipca 2019 r., natomiast 5 sierpnia 2019 r. - dniem jej wypłaty.Jak informował wcześniej płocki koncern, wzrost wysokości dywidendy do poziomu 3,5 zł na jedną akcję „odzwierciedla stabilną sytuację finansową spółki i efekty wdrożonych planów rozwojowych”. Pierwszą dywidendę dla akcjonariuszy w wysokości 0,05 zł na jedną akcję PKN Orlen wypłacił z zysku za 1999 r.

Identyczną kwotę płocki koncern wypłacił z zysku za 2000 r. W kolejnych latach wysokość dywidendy wynosiła tam: z zysku za 2001 r. - 0,12 zł, za 2002 r. - 0,14 zł i za 2003 r. - 0,65 zł na jedną akcję.Dywidenda PKN Orlen z zysku netto za 2004 r. wyniosła 2,13 zł, a za 2007 r. było to 1,62 zł na jedną akcję. W latach 2005-06 i 2008-11 spółka nie wypłacała dywidendy. Z kolei dywidenda PKN Orlen za 2012 r. wyniosła 1,50 zł, a z zysku za 2013 r. 1,44 zł na jedną akcję.

Dywidenda za 2014 r. w wysokości 1,65 zł została wypłacona z kapitału zapasowego koncernu. Natomiast dywidenda z zysku spółki za 2015 r. wyniosła 2 zł na akcję.W czerwcu 2018 r. ZWZ PKN Orlen zdecydowało, aby z rekordowego zysku netto spółki za 2017 r., w wysokości 6,1 mld zł, przeznaczyć na wypłatę dywidendy ponad 1,28 mld zł, czyli 3 zł na jedną akcję. Taką wysokość dywidendy - identyczną jak rok wcześniej - rekomendował wcześniej zarząd płockiego koncernu.

Z danych publikowanych przez PKN Orlen wynika, iż obecnie Skarb Państwa posiada tam 27,52 proc. akcji, Nationale Nederlanden OFE – 7,01 proc., Aviva OFE – 6,6 proc., a pozostali akcjonariusze, w tym instytucjonalni i indywidualni – 58,87 proc. Od czerwca 2018 r. uprawnienia do wykonywania prawa z akcji PKN Orlen wykonuje premier – wcześniej był to minister energii.

]]

Fundusze unijne przyczyniły się do przyspieszenia rozwoju Polski

Jun 14 2019
<![CDATA[

"Wczoraj pękła symboliczna bariera w #funduszeUE. Wartość inwestycji z dofinansowaniem UE w Polsce to już 400 mld zł. Tydzień temu mieliśmy kolejne małe święto. Liczba takich inwestycji w Polsce przekroczyła 50 tysięcy" - czytamy w piątkowym wpisie szefa MIiR.

Według Kwiecińskiego fundusze unijne przyczyniły się do przyspieszenia rozwoju Polski i przyniosły wymierne korzyści.

Jak podkreśla MIiR, pozwalają one m.in. na nadrabianie zaległości rozwojowych; chodzi o budowę dróg i autostrad, modernizację kolei, rozbudowę infrastruktury ochrony środowiska i energetycznej, parków technologicznych czy laboratoriów naukowych.

Fundusze wspierają także rozwój infrastruktury społecznej, służby zdrowia, szkół, ośrodków naukowych i uczelni oraz kultury, sportu, rekreacji i turystyki – w ten sposób podnieśliśmy jej poziom i dostępność - tłumaczy resort.

Według MIiR po 15 latach członkostwa w UE "mamy bardzo korzystny bilans finansowy przepływów między Polską a UE". Dane Ministerstwa Finansów za okres od 2004 r. do marca 2019 r. pokazują, że z unijnego budżetu pozyskaliśmy 163,7 mld euro, wpłacając jednocześnie do tego budżetu 53,7 mld euro. Oznacza to, że otrzymaliśmy ponad trzykrotnie więcej niż wpłaciliśmy, a bilans netto wynosi niemal 110 mld euro.

]]

O prawie do błędu przesądzi urzędnik. Przedsiębiorcy: To nie zadziała

Jun 14 2019
<![CDATA[

Pakiet Przyjazne Prawo to znacznie więcej niż tylko instytucja prawa do błędu. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii chce znowelizowania ponad 70 ustaw i wprowadzenia w nich kilkunastu ułatwień dla prowadzących działalność. Przedstawiamy najważniejsze propozycje.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że forsowane przez minister Jadwigę Emilewicz prawo przedsiębiorców do błędu zostanie wkrótce uchwalone – i to pomimo tego, że jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że pomysł zostanie raczej pogrzebany na skutek sprzeciwu innych resortów. Przypomnijmy: propozycja, aby w przypadku mniej istotnego naruszenia przepisów przedsiębiorca nie podlegał karze, jeżeli stwierdzone naruszenie zostanie przez niego usunięte w wyznaczonym przez organ kontrolny terminie – wywołała w rządzie i urzędach centralnych prawdziwą furię. „Skoro przedsiębiorcy popełniają błędy – to niech za nie płacą” – tak można skwitować ich stanowiska.

Ale na nic zdały się larum i protesty. Jak wynika z naszych informacji, zaproponowana przez resort przedsiębiorczości nowa instytucja, będąca ukłonem ku przedsiębiorcom, wraz z całym pakietem zmian Przyjazne Prawo (choć nieco zmodyfikowanym i okrojonym na skutek międzyresortowej burzy dostała już zielone światło premiera. Projekt ustawy już w najbliższych dniach trafi na Stały Komitet Rady Ministrów i ma zostać uchwalony jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Przedsiębiorcy chwalą pomysł. Ale mają dwa zastrzeżenia. Po pierwsze – pytają, dlaczego nowe prawo miałoby dotyczyć tylko tych, którzy prowadzą działalność wpisaną do CEIDG? Po drugie – ich zastrzeżenia budzi to, że to urzędnik – decydując o tym, czy od kary odstąpić – będzie oceniał, czy dane naruszenie jest rażące, czy nie. Tym bardziej że na etapie projektu wiele urzędów i inspekcji wyraźnie dawało do zrozumienia, że nie zgadza się z zamysłem i że w przypadku kontrolowanego przez nich obszaru – nowa instytucja nie powinna mieć zastosowania. Co więcej, przedsiębiorcy obawiają się, że ostatecznie na skutek ich nacisków na etapie prac sejmowych do takiego ograniczenia zakresu zastosowania nowej instytucji dojdzie. A wtedy może okazać się, że nie tylko ona nie zadziała w praktyce, ale i w rzeczywistości będzie miała tak wąski zakres, że będzie dla nikogo.

Uwaga! Od maja kolejne zmiany w RODO – sprawdź jak przygotować się do kontroli przestrzegania przepisów >>>>

Organ oceni, czy naruszenie jest rażące

Dziś gdy przedsiębiorca się myli, a urzędnicy to wykryją, z reguły kończy się na administracyjnej karze pieniężnej lub grzywnie. Tymczasem – jak wskazuje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – to na ogół strzelanie z armaty do wróbla. Co więcej, szefowa resortu Jadwiga Emilewicz uważa, że większość naruszeń, które popełniają początkujący polscy przedsiębiorcy, wynika nie z ich złej woli, lecz zwykłych, niezamierzonych omyłek. Zasadne zatem jest przyjęcie, że jeśli są to błędy na mniejszą skalę, to nie zagrażają one interesom innych podmiotów prawa ani nie godzą w bezpieczeństwo publiczne czy porządek prawny. A zatem lepiej pouczać, by ktoś nie popełniał błędów w przyszłości, zamiast karać – co wielu przedsiębiorców denerwuje i wyrabia w nich nawyk unikania administracji publicznej oraz niechęć do niej. Stąd pomysł wprowadzenia instytucji prawa do błędu. Znajdzie się ona w ustawie – Prawo przedsiębiorców, która ma zostać znowelizowana przez pakiet Przyjazne Prawo, czyli ustawę o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CZYTAJ WIĘCEJ NA EDGP>>>

]]

Pięciu podejrzanych o manipulację kursem spółki. Sprawa dotyczy afery GetBacku

Jun 13 2019
<![CDATA[

Dzisiejsze poranne zatrzymania spowodowały, że w aferze GetBacku zarzuty ma już 55 osób. Prokuratura Regionalna prowadzi w tej sprawie śledztwo od końca kwietnia 2018 r.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zapukali dzisiaj rano do czterech podejrzanych.

-Piąta osoba została zatrzymana w ciągu dnia – mówi nasz informator.

Udało nam się ustalić, że prokuratorzy postawili im dzisiaj zarzuty popełnienia przestępstwa manipulacji instrumentem finansowym w postaci akcji. Chodzi o spółkę EGB Investments, którą zakupił od funduszy zarządzanych przez Altus TFI wrocławski windykator GetBack.

-Na podstawie uzyskanych w sprawie dowodów ustalono, że zatrzymane osoby składały zlecenia i zawierały transakcje mogące wprowadzać w błąd innych uczestników obrotu co do rzeczywistego popytu, podaży i ceny akcji określonej spółki, powodując sztuczne ustalenie ich ceny – usłyszeliśmy od naszych źródeł bliskich śledztwu.

Przestępstwo zarzucane podejrzanym zagrożone jest karą więzienia od 3 miesięcy do 5 lat oraz grzywną do 5 mln zł.

Transakcje zakupu EGB Investements budzi kontrowersje od początku wybuchu afery GetBacku. W tej sprawie zarzuty mają już postawione m.in. Konrad K. były prezes windykatora, Piotr Osiecki, główny akcjonariusz i były prezes Altusa oraz Jakub Ryba, były członek zarządu Altusa. Pierwszy od blisko roku przebywa w areszcie tymczasowy. Dwaj pozostali – nie przyznają się do zarzucanych czynów - po kilku miesiącach odsiadki opuścili go decyzją sądu, bo prokuratura wnioskowała o areszt obawiając się matactwa w śledztwie.

Kulisy transakcji pomiędzy funduszami zarządzanymi przez TFI a GetBackiem odsłoniliśmy w Dzienniku Gazecie Prawnej jako pierwsi. Według prokuratury to największa szkoda majątkowa, jaką wyrządzono wrocławskiemu windykatorowi, a śledczy szacują ją na ok. 160 mln zł. Także Komisja Nadzoru Finansowego uważa, że GetBack przy transakcji o wartości 207,6 przepłacił za EGB aż 7-krotnie.

Co okoliczności zawartej umowy jest wiele znaków zapytania. Altus przekonuje, że wszystko odbyło się w zgodzie z zasadami rynkowymi. Jednocześnie z naszych ustaleń wynika, że akceptująca transakcję rada nadzorcza i akcjonariusze GetBacku nie dysponowali żadnymi niezależnymi wycenami przejmowanego EGB. Chociaż cenę wyliczyły znane firmy KPMG czy Haitong Bank, to obie twierdzą dzisiaj, że przygotowały jedynie oszacowanie wartości na podstawie liczb jakie otrzymali od zarządu GetBacku i studium inwestycji. Firmy odcinają się od tego, że dokumenty jakie dostarczyły zarządowi są wycenami.

Według naszych informatorów dzisiejsze zarzuty manipulacji kursem EGB Investments to m.in. pokłosie opinii biegłych, które zamówiła prokuratura w październiku i listopadzie ubiegłego roku.

-Obszerne wyjaśnienia w sprawie tej transakcji złożył także jeden z podejrzanych – mówi nasze źródło.

Altus w połowie ubiegłego roku – już po wybuchu afery i w związku z pojawiającymi się w mediach wątpliwościami – opublikował specjalną białą księgę, w której pokazał przebieg negocjacji z GetBackiem. Wskazał, że były one transparentne, a sprzedaż przebiegała przy udziale renomowanych doradców biznesowych oraz prawnych. Latem ubiegłego roku, jeszcze zanim dostał zarzuty i trafił do aresztu Piotr Osiecki, prowadził nawet z wrocławskim windykatorem negocjacje dotyczące możliwości odkupu aktywów EGB, ale stronom nie udało się dojść do porozumienia.

Wczoraj zatrzymany też został – w innym wątku śledztwa – kolejny były pracownik Idea Banku. Miał prowadzić sprzedaż obligacji GetBacku, ale jego pracodawca nie miał na to odpowiednich zgód nadzoru. -Podejrzany wprowadzał klientów w błąd co do właściwości oferowanych instrumentów finansowych, gwarancji zysku i bezpieczeństwa inwestowania w oferowane obligacje oraz ekskluzywności i krótkiej dostępności czasowej przedstawionej oferty, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie 3,36 mln zł – mówi nasze informator znający szczegóły ostatnich zatrzymań CBA.

Mężczyzna miał też ujawnić dane osobowe klientów Idea Banku. Na sam bank sprowadził zaś niebezpieczeństwo szkody majątkowej w wysokości ponad 2 mln zł. wyrządzić 2,06 mln zł szkody-Ma również zarzut przywłaszczenie dokumentów stwierdzających prawa majątkowe dwojga obligatariuszy w postaci oryginałów obligacji spółki GetBacku na 1,3 mln zł – informuje nasze źródło. Grozi mu za to nawet do 10 lat więzienia.

]]

Przejmowanie spółek po staremu. Sukcesji praw nie będzie

Jun 13 2019
<![CDATA[

Od listopada 2018 r. zaczęto powoływać zarządców sukcesyjnych do prowadzenia spraw biznesu wpisanego do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Umożliwiająca to ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej (Dz.U. z 2018 r. poz. 1629) jest uznawana za jedną z najlepszych w tej kadencji Sejmu (jej twórcy zostali uhonorowani nagrodą Bona Lex za przygotowanie najlepszej ustawy 2018 r.). Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii chciało więc pójść o krok dalej. I umożliwić sukcesję również w spółkach prawa handlowego. Na chęciach się skończyło.

Ministerialne niesnaski

Przygotowane przez MPiT rozwiązanie było dość proste. Polegać miało na wprowadzeniu instytucji przedstawiciela uprawnionego do wykonywania praw następców prawnych zmarłego wspólnika. W efekcie zainteresowani mogliby kontrolować działalność podmiotu jeszcze przed stwierdzeniem nabycia spadku za pośrednictwem zaufanej osoby. Przedstawiciel działałby do dnia formalnego przejęcia udziałów przez spadkobierców.

„W spółce kapitałowej w następstwie śmierci wspólnika może dojść do paraliżu decyzyjnego lub wręcz spółka może nie mieć możliwości działania przez długi czas, gdy jedyny albo większościowy wspólnik jest jednocześnie jedynym członkiem zarządu spółki, wówczas – nawet jeśli spadkobiercy wspólnika wstępują do spółki – nie ma osoby uprawnionej do jej reprezentacji, a wybór nowego zarządu jest możliwy dopiero po stwierdzeniu nabycia spadku” – wyjaśniało w kontrowersyjny gramatycznie sposób w uzasadnieniu do projektu ustawy MPiT.

Nie przekonało to jednak Ministerstwa Sprawiedliwości. W przedłożonej opinii do projektu wiceminister Marcin Warchoł wskazał, że przygotowanie przepisów o sukcesji dla spółek kapitałowych na modłę tych przeznaczonych dla osób fizycznych to złe rozwiązanie.

„W odniesieniu do spółek handlowych stwierdzić należy, że przedsiębiorstwa prowadzone przez te podmioty stanowią majątek osobny od majątków ich wspólników. Stanowią one osobne byty prawne, których działalność, odmiennie od przedsiębiorstw osób fizycznych, nie jest ściśle powiązana z działalnością tworzących spółkę wspólników” – spostrzegł Warchoł. I kontynuował, że jest to szczególnie widoczne w odniesieniu do spółek kapitałowych, w których wspólnicy nie odpowiadają za zobowiązania spółki, a ich partycypacja w jej działalności może ograniczyć się wyłącznie do wniesienia wkładu.

Resort sprawiedliwości podkreślił w swej opinii też bezcelowość wprowadzania zmian. A to dlatego, że rzeczywiście przed wejściem w życie ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwa osób fizycznych były narażone na paraliż po śmierci biznesmena. W przypadku spółek kapitałowych zaś proste rozwiązanie, by do paraliżu nie doszło, jest dostępne już teraz: wystarczy ustanowić wieloosobowy zarząd z odpowiednim sposobem reprezentacji.

Lepszy wróbel w garści

– Stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości jest przekonujące. Jakkolwiek można by się zastanowić nad ułatwieniami w sukcesji spółek osobowych, to lepiej nie ruszać regulacji dotyczących spółek kapitałowych – uważa radca prawny Jerzy Kozdroń, wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL. I przypomina, że np. w odniesieniu do spółek z ograniczoną odpowiedzialnością zastosowanie znajduje przecież art. 184 k.s.h. Przewiduje on, że współuprawnieni z udziału lub udziałów wykonują swoje prawa w spółce przez wspólnego przedstawiciela, a za świadczenia związane z udziałem odpowiadają solidarnie. Z kolei gdy współuprawnieni nie wskażą wspólnego przedstawiciela, oświadczenia spółki mogą być dokonywane wobec któregokolwiek z nich.

– To oczywiście nie rozwiązuje wszystkich kłopotów, ale wydaje mi się, że system jest odpowiednio skonstruowany. A zamiast powoływać zarządcę sukcesyjnego, można powołać drugiego członka zarządu – uważa Jerzy Kozdroń.

Pracownicze Plany Kapitałowe. Kompendium dla pracodawców

Resort przedsiębiorczości jest przekonany o słuszności przygotowanego rozwiązania. Ale znajduje się ono w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (pakiet Przyjazne Prawo), w którym przewidziano kilkadziesiąt ułatwień dla biznesu. I MPiT nie chce zwlekać z przyjmowaniem innych regulacji, w związku z czym jest gotowe poświęcić przepisy o sukcesji. 

Etap legislacyjny

Projekt po konsultacjach

]]

Zamiatanie pomysłów byłej minister finansów. Piątka Kaczyńskiego będzie wyglądała inaczej, niż chciała Teresa Czerwińska

Jun 13 2019
<![CDATA[

Po ostatnim posiedzeniu rządu wszystko wskazuje, że kilku ministrów może spać spokojnie, a wydatki na obronność, ochronę zdrowia czy naukę nie padną ofiarą cięć. Jeszcze do niedawna resort finansów nie widział innej drogi jak przesunąć w czasie środki budżetowe, które są indeksowane do PKB. Taki zapis znalazł się w aktualizacji programu konwergencji, czyli planie finansowym państwa, przyjętym przez rząd i wysłanym pod koniec kwietnia do oceny Komisji Europejskiej. Na wtorkowe posiedzenie rządu MF skierowało założenia do budżetu na 2020 r. przygotowane przez poprzednią szefową i znów tym dokumentem podniosło niektórym ministrom ciśnienie.

Czerwińska: Ryzykować można własnymi pieniędzmi a nigdy publicznymi [WYWIAD DGP] >>>>

„Mając na uwadze obowiązywanie stabilizującej reguły wydatkowej oraz w obliczu wieloletniego charakteru nowych działań zgłoszonych i przewidzianych do realizacji przez rząd już od 2019 r., zwiększeniu ulegnie agregat prawnie zdeterminowanych wydatków budżetu państwa. Wpłynie to na ścieżkę dochodzenia do limitów wydatków dla budżetu państwa wyznaczanych przez regułę. W rezultacie wzrost wydatków rezydualnych budżetu państwa będzie możliwy na poziomie 1–3 proc. r./r. Oznacza to konieczność przesunięcia w czasie ścieżek wydatków zdeterminowanych w niektórych ustawach sektorowych (sztywno powiązanych z parametrami makroekonomicznymi), a także priorytetyzacji wydatków z uwzględnieniem doświadczeń w zakresie efektywności wydatkowania” – czytamy w projekcie, do którego dotarł DGP.

Zapis ten oznacza, że limit z reguły wydatkowej, która nie pozwala za szybko rosnąć wydatkom w dobrych czasach, został wykorzystany do końca przez nowe sztywne zobowiązania budżetowe, jak rozszerzenie programu 500 + na pierwsze dziecko. Skutek: inne nakłady finansowane z kasy państwa powinny być przesunięte. Albo trzeba będzie przemyśleć, co jest dla rządu priorytetem.

Wyborczy problem PiS. Piątka Kaczyńskiego kością niezgody między premierem Morawieckim a minister Czerwińską >>>>

Nasi rozmówcy z kręgów rządowych wskazują jednak, że przestroga i plan byłej już minister finansów nie będzie realizowany.

– Takie zapisy nie znajdą się w przyszłorocznym budżecie. Dotychczasowe ścieżki finansowania zostaną utrzymane. To sukces ministerstw zdrowia i nauki – twierdzi nasz informator.

Udało nam się ustalić, że największe obawy miał szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski. Trudniej bowiem odebrać środki wicepremierowi i ministrowi nauki Jarosławowi Gowinowi, który jest liderem koalicyjnej dla PiS formacji Porozumienie. Nie ucierpiałby też MON, bo wydatkowanie 2 proc. PKB na armię to zobowiązanie wobec NATO, którego realizacją chwalimy się na arenie międzynarodowej. Nasi rozmówcy wskazują, że resort zdrowia nie zareagował na założenia budżetowe na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Temat wrócił jednak już na posiedzeniu rządu.

– Ministrowie pytali, czy zostaną im zabrane pieniądze. Minister finansów zapewnił, że nie – mówi kolejny z naszych rozmówców.

Jaki był cel przygotowania takiego zapisu przez resort finansów? MF nie odpowiedział na nasze pytania.

Wygląda na to, że realizacja piątki Kaczyńskiego będzie droższa. Powód: rezygnacja z racjonalizatorskich pomysłów Czerwińskiej, które pozwalały „zaoszczędzić” na obietnicach wyborczych. W DGP kilka tygodni temu pisaliśmy, że premier Mateusz Morawiecki chce, aby zapowiedzi prezesa PiS były wykonane literalnie. Była minister finansów przygotowała zaś ich istotne modyfikacje, jak wprowadzenie nowej stawki PIT 17 proc. z progiem w wysokości 42 764 zł. Obniżka podatku dochodowego z 18 do 17 proc. dawałaby już mniejsze korzyści, podobnie zerowy PIT dla osób do 26. roku życia. Była minister chciała też opóźnić wejście w życie tych planów.

Z poniedziałkowego wywiadu jej następcy Mariana Banasia dla PAP wynika, że bliższe jest mu stanowisko premiera. Wszystko wskazuje, że nowy szef MF nie skorzysta z tego, co zostawiła mu poprzedniczka.

Rekonstrukcja rządu: Wiemy gdzie po dymisji będzie pracować Teresa Czerwińska >>>>>

– Zmiany dotyczące obniżki PIT są dla nas bardzo istotne. Jest to jeden z elementów rządowego programu. Oczywiście finalny kształt przepisów będzie zależał od decyzji w trakcie prac parlamentarnych. Ja skłaniam się w kierunku prostego obniżenia PIT z 18 do 17 proc. W przypadku tzw. PIT zero dla młodych uważam, że najlepszym rozwiązaniem będzie zwolnienie z podatku do poziomu obecnego progu podatkowego. Zaproponujemy także podniesienie kosztów uzyskania przychodu – zapowiedział nowy minister finansów.

Rząd liczy, że wyższe wydatki i ubytek w dochodach związany z obietnicami uda się pokryć dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej.

– Prognozy co do sytuacji budżetu są dużo bardziej optymistyczne niż przewidywała kilka tygodni temu minister Czerwińska. Tempo wzrostu gospodarczego na ten i przyszły rok są lepsze. Minister Banaś zapowiedział także wdrażanie kolejnych instrumentów uszczelniających VAT – mówi nasz rozmówca z rządu. Oficjalnie MF trzyma się tego, że w tym roku wzrost PKB wyniesie 4 proc., a w przyszłym 3,7 proc. 

Premier chce, aby zapowiedzi prezesa PiS były wykonane literalnie

]]

S/4HANA – zadbaj o przewagę nad konkurencją

Jun 11 2019
<![CDATA[

Unikanie korkówZnalezienie specjalistów, którzy sprawnie i efektywnie przeprowadzą migrację na nową wersję systemu ułatwiają certyfikaty przyznawane przez SAP. Jednym z uznanych Złotych Partnerów SAP jest wrocławska firma Hicron, która nagradzane i chwalone wdrożenia przeprowadzała już na całym świecie. Robert Stiller, Sales Director, Associated Partner firmy Hicron przekonuje, że: „Pięć lat to stosunkowo dużo czasu, należy jednak zwrócić uwagę, że w późniejszych terminach do najlepszych dostawców usług mogą zacząć tworzyć się kolejki”. Rozsądnym rozwiązaniem z perspektywy oszczędności czasu i niwelowania stresu wydaje się być rozpoczęcie prac nad migracją jak najszybciej, co pozwoli uniknąć niepotrzebnych kłopotów z zakontraktowaniem cenionego i zaufanego dostawcy.Korzystanie z dobrodziejstw technologiiS/4HANA to nie tylko nowa, ale także nowoczesna wersja systemu, która wprowadza szereg innowacji, ułatwień i nowych funkcjonalności. Ich pojawienie się w dużym przedsiębiorstwie ułatwi działania firmy, skróci czas wykonywania zadań i zmniejszy nakład wykonywanej pracy, a jak wiadomo wszystkie te trzy czynniki są bardzo ściśle połączone z wydawanymi pieniędzmi, co sugeruje oszczędność w każdym wymienionym obszarze.Jakie konkretnie zmiany nadchodzą wraz z nową wersją systemu SAP? To co jako pierwsze na pewno rzuci się w oczy to nowy interfejs, który został napisany w HTML5, JavaScript. SAP Fiori jest środowiskiem dostosowanym do urządzeń mobilnych i pozwalającym pracować i reagować na zmiany w czasie rzeczywistym.Ponadto nowe podejście do zapisu i procesowania danych zapewniło możliwość połączenia funkcji transakcyjnych i analitycznych w jednej bazie, unikając przy tym kopiowania danych. Dodatkowo użytkownik S/4HANA nie musi już korzystać z indeksów i perspektyw zmaterializowanych – zapis kolumnowy powoduje, że to skomplikowane działanie nie jest konieczne, podobnie jak czasochłonne całościowe skanowanie tabeli przy niektórych zapytaniach.  Co jeszcze znajdzie się w pakiecie korzyści S/4HANA? Wiele interesujących rozwiązań administracyjnych, prostsze i poręczniejsze modelowanie informacji w języku SQLScript, a także uwzględnienie ich przesyłu na dużą liczbę serwerów.Jak widać migracja na nowy system ERP daje całe spektrum nowych rozwiązań i innowacyjnych funkcjonalności. Przedsiębiorstwa, które zainwestują w migrację już po kilku miesiącach mogą korzystać ze wszystkich aktualizacji wynikających z wdrożenia S/4HANA. A dla tych, którzy jeszcze przed wdrożeniem chcieliby sprawdzić jak działa nowa wersja – SAP udostępnia demo, z którego można legalnie korzystać przez 30 dni. Intuicyjny interfejs, nowości systemowe oraz oszczędność czasu, energii i pieniędzy to główne czynniki, które sprawiają, że przedsiębiorcy masowo aktualizują swoje systemy. Deadline mija za niecałe sześć lat, ale zakontraktowanie dostawcy już teraz to gwarancja sukcesu efektywnej migracji także dla Twojej firmy.

]]