Informacje prasowe

GP/BIZNES

Czesi skarżą się do Komisji Europejskiej na rozbudowę kopalni w Polsce

Jan 17 2020
<![CDATA[

"Potwierdzamy, że Komisja Europejska otrzymała skargę z regionu Liberec" - poinformowała PAP Ana Crespo Parrondo ze służb prasowych KE. Służby KE analizują obecnie skargę i zamierzają odpowiedzieć Czechom. Unijne regulacje nie wyznaczają terminu udzielenia odpowiedzi.

O sprawie poinformowała agencja CTK. Jak wskazała, Czesi zdecydowali się na skargę, uznając polskie działania za "nielegalne".

"Obecnie Polska nie współpracuje z władzami czeskimi, próbując ominąć spór między Republiką Czeską a społeczeństwem w związku z rozbudową górnictwa" - powiedział w środę dziennikarzom rzecznik władz kraju libereckiego Filip Trdla.

Wyraził nadzieję, że KE będzie aktywnie wspierać wysiłki Republiki Czeskiej na rzecz ochrony źródeł wody pitnej po czeskiej stronie granicy.

Mieszkańcy kraju libereckiego z miast i wsi w strefie przygranicznej zbierają podpisy pod petycją, w której sprzeciwiają się rozbudowie kopalni Turów. Ma ona zostać wysłana do Parlamentu Europejskiego.

„Uważam, że do końca stycznia uda nam się zebrać co najmniej 5000 podpisów” - powiedział hetman (odpowiednik wojewody) kraju libereckiego Martin Puta, cytowany przez CTK.

W listopadzie ministerstwo środowiska Czech poinformowało na swoich stronach internetowych o negatywnym stanowisku wobec poszerzenia kopalni Turów

Kopalnia węgla brunatnego Turów pracuje głównie na potrzeby pobliskiej elektrowni, pokrywającej około 8 proc. zapotrzebowania na energię w Polsce. PGE, do której należy i elektrownia, i kopalnia, planuje eksploatację złoża do 2044 r.

]]

UOKiK sprawdza kancelarie odszkodowawcze. Chodzi o zasady ustalania wynagrodzenia

Jan 17 2020
<![CDATA[

Jak podano, prezes urzędu wydał już pierwsze decyzje w tych sprawach, a w toku są trzy postępowania.

W komunikacie regulatora poinformowano, że UOKiK przygląda się ofercie kancelarii odszkodowawczych od drugiej połowy 2017 r. Zaczęły się wtedy pojawiać reklamy zachęcające osoby, które miały polisy z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, do ubiegania się o zwrot opłat likwidacyjnych. Oferty kierowane są również do konsumentów posiadających kredyty hipoteczne denominowane lub waloryzowane do waluty obcej. Następnie zostały one rozszerzone do obligacji korporacyjnych GetBack.

W efekcie - wyjaśniono - UOKiK postawił zarzuty sześciu podmiotom, w tym czterem kancelariom odszkodowawczym: chodzi o stosowanie klauzul niedozwolonych i praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

W toku są postępowania dotyczące firm: Arbiter S.A. z Wrocławia, Kancelarii Prawnej Semper Invicta sp. z o.o. sp.k. z Wrocławia (dawniej Kancelaria Invictus sp. z o.o.), Votum S.A. z Wrocławia. Urząd wydał już pierwsze decyzje, które dotyczą: DM Group sp. z o.o. z Rzeszowa, Kancelarii Virtus sp. z o.o. z Krakowa, Omikron sp. z o.o. z Wrocławia (dawniej Optima Legal Consulting sp. z o.o.).

"Wyrok TSUE C260/18 w sprawie państwa Dziubak zapewne spowoduje, że wzrośnie liczba podmiotów świadczących pomoc w walce sądowej z bankiem. Liczę, że wsparcie kancelarii odszkodowawczych, ale również radców prawnych, adwokatów, będzie rzetelne i profesjonalne. Nie możemy kwestionować wysokości wynagrodzenia jako głównego świadczenia stron, ale analizujemy czy postanowienia, które je określają, są jednoznaczne i czy zapewniają równowagę stron takiej umowy. Chodzi o to, żeby konsument wiedział, za co i ile płaci" – mówi cytowany w komunikacie prezes UOKiK Marek Niechciał.

Szef urzędu zachęca konsumentów do analizowania wysokości wynagrodzenia i negocjowania warunków umów, np. honorarium, w tym wynagrodzenia za pomyślne zakończenie sprawy, czy terminu, w jakim musimy zapłacić kancelarii za jej pracę.

"Poprośmy o zestawienie kosztów, np. może się okazać, że kancelaria obciąży nas kosztami dojazdu pełnomocnika do sądu" – radzi Niechciał. Dodaje, że jeżeli konsument ma zastrzeżenia do pracy adwokata lub radcy prawnego, może je zgłosić do okręgowych rad adwokackich i izb radcowskich.

Zastrzeżenia UOKiK budzi m.in.: prowizja za sukces (Semper Invicta); brak możliwości wyboru pełnomocnika (Arbiter, Virtus, Votum, Semper Invicta); kara za rozwiązanie umowy przez konsumenta (Arbiter, Virtus, Semper Invicta); zakaz prowadzenia przez konsumenta samodzielnych rozmów i negocjacji z bankiem czy ubezpieczycielem (Arbiter, Semper Invicta); brak obowiązku przedstawiania zestawienia kosztów (Semper Invicta); kara umowna za naruszenie poufności (Kancelaria Prawna Semper Invicta); wypłata uzyskanych pieniędzy na konto kancelarii, a przelew na rachunek konsumenta nawet po 4 miesiącach (Semper Invicta); informacje, które wprowadzają w błąd (DM Group, Omikron).

W komunikacie napisano, że z obserwacji UOKiK może wynikać, iż w prasie ukazują się materiały, które mogą sprawiać wrażenie neutralnego tekstu dziennikarskiego, gdy tymczasem mogły być reklamą kancelarii. Dlatego prezes UOKiK skierował do kilkunastu podmiotów pisma, w których apeluje o właściwe oznaczanie ogłoszeń i reklam.

"Nie wystarczy stwierdzenie, że jakiś materiał powstał we współpracy z firmą XY czy partnerem wydania jest konkretny przedsiębiorca. Ogłoszenia i reklamy muszą być wyraźnie oznaczone, że nie stanowią materiału redakcyjnego. Apeluję o to, żeby wydawcy opracowali standardy dotyczące właściwego oznaczania materiałów promocyjnych" – stwierdza Niechciał.

Jak poinformowano, prezes UOKiK wydał już pierwsze decyzje: na DM Group nałożył ponad 47 tys. zł kary, na Omikron – ponad 11 tys. zł za wprowadzanie w błąd, a na Kancelarię Virtus ponad 28 tys. zł kary za stosowanie klauzul niedozwolonych.

Wysokość sankcji ustalana jest na podstawie rocznego obrotu danej firmy. W toku są jeszcze trzy postępowania w sprawie uznania postanowień za niedozwolone. Dotyczą one: Arbiter S.A. z Wrocławia, Kancelarii Prawnej Semper Invicta sp. z o.o. sp.k. z Wrocławia (dawniej Kancelaria Invictus sp. z o.o.), Votum S.A. z Wrocławia.

UOKiK ostrzega, że jeżeli ogłoszenia i reklamy adresowane do konsumentów nie będą oznaczane w sposób niebudzący wątpliwości, że nie stanowią one materiału redakcyjnego, to prezes UOKiK rozważy podjęcie dalszych działań, w tym wszczęcie postępowania. Maksymalna kara w wymienionych sytuacjach to 10 proc. rocznego obrotu.

Urząd radzi jednocześnie konsumentom, by dokładnie i spokojnie czytali przedstawioną im do podpisu umowę. Dodaje, że zawsze mają czas na podjęcie decyzji.

"Nie spiesz się, kredyt spłacasz kilkadziesiąt lat. Nie bój się pytać, jeśli coś jest dla ciebie niejasne, zasady ustalania wynagrodzenia muszą być dla ciebie całkowicie zrozumiałe. Jeśli nie rozumiesz określonych postanowień, w tym dotyczących wynagrodzenia, poproś pracownika kancelarii o wytłumaczenie i doprecyzowanie na egzemplarzu umowy. A jeśli takie wyjaśnienie wzbudzi twoje wątpliwości, zapytaj kogoś innego, np. prawnika" - czytamy.

Należy też pytać o dodatkowe wydatki – np. za wniesienie opłaty od pozwu, dojazd pełnomocnika procesowego na rozprawy i posiedzenia, zaliczki na poczet biegłego.

"Dowiedz się, na czyją rzecz zastrzeżono zasądzone przez sąd koszty zastępstwa procesowego oraz kto ponosi ryzyko i koszty przegranej. Negocjuj warunki umowy – wysokość honorarium i wynagrodzenia za pomyślny wynik sprawy, jaki będziesz miał czas na uiszczenie wynagrodzenia dla kancelarii (czy będzie to po zawarciu umowy, po jej wykonaniu, czy też w ratach – np. po poszczególnych instancjach)" - tłumaczy urząd.

]]

Polska usatysfakcjonowana środkami, jakie ma otrzymać na transformację regionów

Jan 16 2020
<![CDATA[

Komisja Europejska przyjęła we wtorek propozycję dotyczącą utworzenia Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST), który ma wesprzeć te regiony, w których realizacja polityki klimatycznej będzie najbardziej bolesna. Pieniądze mają być dostępne dla wszystkich państw UE, a nie tylko tych, w których wydobywa się węgiel.

Z dokumentów, do których dotarła PAP, wynika, że do Polski trafi najwięcej pieniędzy - więcej niż co czwarte euro (prawie 27 proc. całej puli). Środki będą przeznaczone dla regionów, a to oznacza, że ich największym beneficjentem w UE będzie Śląsk.

"Najbardziej usatysfakcjonowana z propozycji KE może czuć się przede wszystkim Polska, ale sporo dostały także Niemcy i Rumunia. Nikt tego nie mówi głośno, ale gdyby propozycja w obecnym kształcie została przyjęta, rządy tych krajów mogłyby czuć się zadowolone" - powiedział PAP unijny dyplomata.

"To nie jest tak, jak mówili niektórzy w grudniu po szczycie w Brukseli, że pociąg odjechał i Polska została sama na peronie. KE proponuje przeznaczenie 27 proc. funduszy na transformację regionów w Polsce, a nie zapominajmy, że w UE jesteśmy jednym z 28 krajów. Trudno teraz zaprzeczyć, że strategia polskiego rządu przyjęta na grudniowym szczycie w Brukseli okazała się właściwa. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że mogliśmy dostać więcej, ale propozycja, jeśli zostanie przyjęta, jest bardzo korzystna" - mówi PAP jeden z polskich dyplomatów.

Polscy dyplomaci wskazują, że są usatysfakcjonowani propozycją na tym etapie rozmów, bo nie kończy ona negocjacji. Polska wysuwa też kolejne postulaty w sprawie transformacji.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że sprawa alokacji środków w ramach funduszu była omawiana na środowym spotkaniu ambasadorów państw członkowskich przy UE w Brukseli i niektórzy z nich skrytykowali ją; negatywnie odniosły się do niej m.in. Słowacja, Węgry czy Hiszpania

"Wiele krajów wiedziało, że Polska dostanie najwięcej z tej puli, jednak część wyraziła zdziwienie i zawód, że aż tyle" - powiedział PAP jeden z dyplomatów.

Rozmowy na temat szczegółów transformacji związanej z polityką klimatyczną trwają. Polscy dyplomaci zapowiadają, że będą nadal zabiegali o uwzględnienie w regulacjach zasady neutralności technologicznej, czyli równego traktowania różnych źródeł energii.

Jak dowiedziała się PAP, założenia funduszu ma przedstawić w dniach 27-28 stycznia w Katowicach na konferencji poświęconej transformacji energetycznej unijna komisarz ds. spójności i reform Elisa Ferreira.

Komisja nie przedstawiła we wtorek podziału środków między kraje członkowskie. Z dokumentów, do których dotarła PAP, wynika, że z 7,5 mld euro "świeżych pieniędzy" na FST do Polski skierowanych ma być 2 mld euro.

Z kolei z ponad 100 mld euro zmobilizowanych przez mechanizm sprawiedliwej transformacji, w ramach którego poza funduszem FST będą też inne środki z unijnego budżetu, a także nisko oprocentowane kredyty z programu Invest EU i Europejskiego Banku Inwestycyjnego, do Polski ma trafić ponad 27 mld euro. To zdecydowanie najwięcej ze wszystkich państw członkowskich.

Choć podział pieniędzy na poszczególne państwa członkowskie to dopiero orientacyjny szacunek KE, pokazuje on, jak wielki zastrzyk finansowy mogą otrzymać regiony UE, w których dominuje przemysł z wysoką intensywnością emisji CO2. Wyliczenia urzędników w Brukseli potwierdzają, że to właśnie w Polsce najwięcej osób zatrudnionych jest w przemyśle w regionach z wysoką emisją gazów cieplarnianych.

Tymczasem jeśli chodzi o wielkość emisji przemysłowych, to już nie Polska, a Niemcy są na pierwszym miejscu. Kraj ten odpowiada za 28 proc. emisji w całej UE, tymczasem Polska za 17 proc.

Odzwierciedla to też szacowany podział środków, bo do naszego zachodniego sąsiada ma trafić 11,7 proc. funduszy na sprawiedliwą transformację. To drugi wynik po Polsce. Na trzecim miejscu znalazła się Rumunia (10 proc.), a na czwartym Francja (5,4 proc.). Żadne z pozostałych państw członkowskich nie może liczyć na więcej niż 5 proc. funduszy.

Zaproponowana przez KE metodologia podziału pieniędzy ma uwzględniać wielkość emisji gazów cieplarnianych z przemysłów w kwalifikujących się regionach i wielkość zatrudnienia w kopalniach węgla brunatnego i kamiennego, przy produkcji torfu czy eksploatacji łupków bitumicznych.

]]

Morawiecki: Propozycje podziału środków z unijnego FST to dobra wiadomość dla Polski

Jan 16 2020
<![CDATA[

Szef polskiego rządu uczestniczył w czwartek w szczycie premierów Grupy Wyszehradzkiej z udziałem Austrii.

Na wspólnej konferencji prasowej wskazał, że wśród poruszanych tematów rozmów pojawiła się kwestia wzrostu gospodarczego, który jest zależny od konkurencyjności europejskich gospodarek. „To, że my dzisiaj mówiliśmy właściwie jednym językiem o tym, jak podnosić konkurencyjność całej UE, uważam za ogromne osiągnięcie” – stwierdził Morawiecki.

Wskazał, że dużo czasu poświęcono też tematowi handlu międzynarodowego. „To rzecz niezwykle ważna, bo musimy mieć bardzo konkurencyjny przemysły, branże, które są w stanie sprzedawać swoje towaru, usługi na całym świecie. Do tego potrzebujemy mądrych umów międzynarodowych z USA czy z Chinami” – mówił. Dodał, że te umowy muszą obejmować również „obszary takie jak podatki”, które mogłyby służyć jednocześnie budżetom krajów V4 czy Austrii. Wyjaśnił, że ma na myśli podatek cyfrowy, w którego sprawie „decyzji czekamy z niecierpliwością, co zostanie uzgodnione na poziomie KE”.

Według premiera szeroko omawiano też temat klimatu i neutralności klimatycznej. "Z radością mogę stwierdzić, że nasi partnerzy rozumieją, że różny punkt startu musi jednocześnie oznaczać różne wyzwania" - mówił szef polskiego rządu.

"Jednak to zrozumienie dla naszej pozycji wyjściowej, które jednocześnie dało się zauważyć we wczoraj przedstawionej wstępnej propozycji podziału środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, jest dobrą, a może nawet bardzo dobrą wiadomością dla Polski, ponieważ nasi partnerzy w Europie rozumieją to, że musimy jednocześnie dużo dłuższą i cięższą drogę w kierunku tej neutralności przejść, a więc może to zabrać trochę więcej czasu i będziemy musieli mieć więcej środków" - powiedział.

Według nieoficjalnych informacji PAP więcej niż co czwarte euro (26,7 proc.) z funduszu na sprawiedliwą transformację, w tym zwłaszcza na wsparcie regionów węglowych, ma trafić do Polski. Ministerstwo Klimatu wyliczyło, że wstępna propozycja KE w sprawie mechanizmu otwiera możliwości inwestycyjne dla Polski w wysokości 100 mld zł.

Szef polskiego rządu na pytanie, czy propozycja KE satysfakcjonuje Polskę, stwierdził, że zawsze chciałoby się mieć kwotę wyższą. „Będziemy negocjować kwotę jak najwyższą, ale punkt wyjścia, te propozycje są dobre, są dużym krokiem naprzód. Są pewnym sukcesem i wyrazem solidarności całej UE wobec różnego miksu energetycznego, jaki występuje w poszczególnych krajach, i problemów, które się z tym wiążą w poszczególnych regionach tychże krajów” – stwierdził.

Morawiecki wyraził też zadowolenie, że KE i nasi partnerzy zachodni doceniają wysiłki podejmowane w obszarze energetycznym przez Polskę.

Premier zwrócił uwagę, że Polska jest jednym z największych płatników do specjalnego programu Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który ma służyć ograniczeniu nielegalnej migracji i uszczelnieniu granic. „To dla nas bardzo ważne i cieszymy się, że w przededniu Rady Europejskiej, która się zbliża, mówiliśmy tutaj (o problemach migracji) wspólnym głosem” – powiedział Morawiecki i zadeklarował wsparcie dla państw południa Europy w ochronie ich granic zewnętrznych.

Także inni szefowie rządów zwracali uwagę na tematykę migracyjną. „Reforma systemu migracyjnego powinna uwzględniać zgodę wszystkich państw. Mamy wspólny pogląd” – powiedział premier Czech Andrej Babisz. Podkreślił, że kwoty migracyjne należą do przeszłości i żadnemu państwu nie można narzucać rozwiązań.

Słowacki premier Peter Pellegrini m.in. zwrócił uwagę, że KE powinna rozwiązać problem przekazywania do państw pochodzenia nielegalnych migrantów. Zaproponował powiązanie ich readmisji z przekazywaniem pomocy rozwojowej. Argumentował, że należy tak zrobić, ponieważ nie działają istniejące porozumienia o readmisji.

O kwestiach polityki energetycznej mówił kanclerz Austrii Sebastian Kurz. Stwierdził, że środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji nie powinny być kierowane do energetyki jądrowej. Takie źródło energii wykorzystują Czechy, Słowacja i Węgry, które sąsiadują z Austrią, zmierzającą do ogólnoeuropejskiej rezygnacji z energii jądrowej. „Dla Austrii jest ważne, żeby te środki wspierały odnawialne źródła energii” – zaznaczył kanclerz Austrii.

Podkreślił jednocześnie, że zależy mu na harmonijnym rozwoju całej Europy. Zadeklarował, że z państwami V4 chce mieć dobre stosunki gospodarcze, bo - jak zwrócił uwagę - po Niemczech państwa Grupy Wyszehradzkiej są drugim partnerem gospodarczym Wiednia.

Premier Węgier Viktor Orban, podsumowując czwartkowe obrady w Pradze, podkreślił, że było to „dobre polityczne spotkanie”, podczas którego poruszono wiele istotnych tematów europejskich. „My jako Grupa Wyszehradzka podkreśliliśmy dzięki temu, że szukamy kompromisów, że jesteśmy otwarci na współpracę z całą UE. Austria w moim przekonaniu jest naturalnym partnerem dla Węgier i całej Grupy Wyszehradzkiej” – mówił Orban.

Jak dodał, szefowie krajów V4 znaleźli dużo wspólnych punktów stycznych z Austrią, jeśli chodzi o współpracę. „Mam nadzieję, że uda nam się nawiązać współpracę również w temacie energetyki jądrowej”– mówił Orban.

]]

Duda: Gospodarka 4.0 to kolejny etap rozwoju świata, w którym chcemy brać udział

Jan 16 2020
<![CDATA[

Duda nawiązując do powstania miasta Stalowa Wola i Centralnego Okręgu Przemysłowego w widłach Wisły i Sanu ocenił, że „trzeba było stalowej woli, żeby na piaskach, gdzie rósł tylko las, zbudować miasto, a przede wszystkim zbudować wielkie zakłady przemysłowe”. Podkreślił, że miejsce to stało się w II RP przemysłowym sercem kraju.

"To, co dzisiaj tutaj staramy się zrealizować, zwłaszcza w ostatnich latach, to kolejny skok, dlatego że samo powstanie COP było skokiem, który został przerwany przez II wojnę światową. Dzisiaj Polska jest nieporównywalnie bezpieczniejsza, mocniejsza swoją pozycją i sojuszami, niż była wówczas. Dzisiaj jest mocniejsza także obecnością sojuszniczą w kraju i silnym sojuszem z USA, którego wtedy nie było. Dzisiaj możemy spokojniej patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość" - powiedział prezydent.

Jak mówił, "nie mamy wątpliwości, że dzisiaj potrzebny jest nam kolejny skok, skok w nową erę gospodarczą, skok w erę gospodarki 4.0 - gospodarki nowoczesnej, która będzie kolejną erą rozwoju przemysłowego świata".

Prezydent dodał, że Polska w tym nowym skoku gospodarczym chce wziąć aktywy udział. "Chcemy być w awangardzie tego rozwoju" - mówił. Jego zdaniem "mamy ku temu wielką szansę".

„Będzie to rozwój specyficzny, rozwój, jakiego do tej pory nie było. Przede wszystkim rozwój, który zapewni to, co namacalne, to, co fizyczne, dotykalne, z tymi najnowocześniejszymi technologiami, które wprowadzają nas do wirtualnego świata”.

Wyjaśnił, że będzie to połączenie wielu elementów w jeden wytwórczy łańcuch: od myśli poprzez wytwórczość aż do użytkowania.

Andrzej Duda zwrócił przy tym uwagę, że proces ten widoczny jest właśnie w Stalowej Woli i na Podkarpaciu, gdzie tworzy się nowoczesny, innowacyjny przemysł i usługi. Jak mówił, powstające tam produkty stają się hitami eksportowymi i podbijają świat. Wskazał na stojące obok cyfrowe, transparentne banery reklamowe, które są produktem z Podkarpacia.

„Jeżeli mówimy o silnej Polsce - a ja chcę bardzo mocno mówić o silnej Polsce i chcę, żeby taką ona się stawała - to to jest przede wszystkim państwo, które jest oparte na mocnej, silnej gospodarce. To musi być jej fundament” – podkreślił prezydent.

Prezydent Andrzej Duda otworzył w czwartek w nowo wybudowanej hali Agencji Rozwoju Przemysłu w Stalowej Woli Polską Wystawę Gospodarczą. Wydarzenie towarzyszyło wystawie „Od COP do Gospodarki 4.0”, w której zaprezentowało się około 70 wystawców z całego kraju - m.in. z przemysłu ciężkiego, motoryzacyjnego, spożywczego.

Polska Wystawa Gospodarcza nawiązuje do tradycji Powszechnych Wystaw Krajowych, które odbywały się we Lwowie, Krakowie, a ostatnia w 1929 roku w Poznaniu. W czasie obchodów 100-lecia niepodległości prezydent RP przywrócił ideę wystaw prezentujących potencjał polskiej gospodarki.

Udział prezydenta w wystawie poprzedziła jego wizyta w Hucie Stalowa Wola.

]]

Na jakie bariery napotykają polskie firmy w UE?

Jan 16 2020
<![CDATA[

W czwartek Ministerstwo Rozwoju opublikowało Czarną Księgę i przekazało ją do konsultacji, które potrwają ok. 30 dni.

"Od wielu lat nasi przedsiębiorcy zgłaszają uwagi, mówią o tym, że ich działalność nie jest traktowana w sposób równy na różnych rynkach" - zaznaczyła podczas czwartkowej konferencji prasowej Emilewicz. Dodała, że "kumulacją tej dyskusji" była wprowadzana w Europie dyrektywa o pracownikach delegowanych czy o usługach transportowych, która znacząco wpłynie na poziom konkurencyjności naszych pracowników, ale także naszego sektora transportowego na unijnym rynku. Przypomniała, że usługi transportowe w UE w największym stopniu zaspokajają polskie firmy.

"Jeśli jednolity europejski rynek jest jedną z największych wartości, jakie udało się Wspólnocie Europejskiej zbudować, to warto pokazać, gdzie on nie działa" - powiedziała.

Dzięki swobodnemu przepływowi towarów i usług na jednolitym rynku, jak powiedziała, korzyści szacowane są na ok. 1 bln euro rocznie. "Dalsza integracja, przy jednoczesnej eliminacji istniejących barier, może dać jeszcze większe korzyści. W odniesieniu jedynie do sektora usług, jak wskazują badania, jego liberalizacja przyniosłaby ok. 2 proc. wzrostu gospodarczego w UE" - powiedziała. Podkreśliła, że korzyści byłyby również wyższe dla polskiego rynku.

Dlatego resort przygotował listę ograniczeń, które zgłosili przedsiębiorcy. "Bardzo duża część dotyczy przede wszystkim swobody świadczenia usług - od kart A-1, czyli ubezpieczeniowych i niezasadnych wymagań związanych z tą kartą, po, chociażby, nieuznawanie dowodów osobistych wydanych w Polsce przed 1 stycznia 2015 r., bo kontrahent stwierdził, że potrzebne mu dane znajdują się na dwóch stronach dowodu, a on może zeskanować tylko jedną stronę i w ten sposób zmuszał polskich przedsiębiorców, by wyrabiali paszporty" - tłumaczyła Emilewicz.

Inne przykłady dotyczą m.in. nieuznawania polskich zezwoleń na pracę wydawanych ukraińskim pracownikom, niejasności w stosowaniu definicji pracownika delegowanego, zabezpieczania kwot na przyszły podatek czy dodatkowych procedur ws. prac montażowych. "Barier dotyczących także nadmiarowej certyfikacji, nie wynikającej wprost z prawa europejskiego, ale nakładanej przez lokalne jurysdykcje prawne, zidentyfikowaliśmy kilkadziesiąt" - powiedziała.

Wskazała, że najwięcej tego typu przypadków pochodzi z państw, w których polscy przedsiębiorcy są najliczniej obecni - "to są nasi niemieccy, francuscy partnerzy gospodarczy".

Szefowa MR wskazała, że po konsultacjach księga będzie przetłumaczona na kilka języków i skierowana do Komisji Europejskiej. "Rozmawiając z KE liczymy także na interwencję ze strony Komisji w tych państwach członkowskich" - mówiła. Zapowiedziała, że Polska "w okolicach czerwca" będzie gospodarzem spotkania tzw. grupy państw przyjaciół przemysłu zrzeszającej członków UE i kwestie te będą tam poruszane.

Przekonywała, że znoszenie barier jest w interesie nie tylko Polski, ale całej UE. Według niej jeśli Unia chce dziś podtrzymać swoją konkurencyjność, musi w mniejszym stopniu patrzeć na konkurowanie na wewnętrznym rynku, a większym - wykraczać poza granice Unii. "Stąd konieczność zmniejszenia barier wydaje się warunkiem niezbędnym" - podkreśliła.

Emilewicz zaapelowała do przedsiębiorców, by zgłaszali do MR przykłady łamania prawa wspólnotowego. "Zobowiązujemy się, że podniesiemy je wszystkimi kanałami dyplomatycznymi i będziemy starali się te bariery znosić" - powiedziała.

Zgłoszenia dotyczące nadużyć można kierować na adres mailowy: SekretariatDSE@mr.gov.pl i poprzez system SOLVIT (https://www.gov.pl/web/przedsiebiorczosc-technologia/solvit); można też złożyć oficjalną skargę do Komisji Europejskiej - wskazał resort.

]]

Przetargi: Wątpliwości należy interpretować na korzyść wykonawcy

Jan 15 2020
<![CDATA[

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi przetarg na badanie natężenia ruchu na wybranych odcinkach dróg krajowych. Ponieważ badania te mają być przeprowadzane za pomocą specjalnych kamer, zażądała dołączenia do ofert próbek nagrań wideo. Przy czym postawiła tym próbkom określone wymagania. Nagrania muszą mieć co najmniej 10 minut i zostać wykonane w różnych warunkach oświetleniowych (chodziło głównie o rozróżnienie na dzień i noc). Nie zdefiniowała natomiast, co rozumie pod pojęciem samej próbki.

Jedna z firm startujących w tym przetargu dołączyła do oferty 25 plików wideo, które łącznie miały długość ok. 100 minut. Zamawiający pogrupował je i połączył tak, by zachowywały ciągłość, uznając, że dostał 10 próbek. Problem w tym, że część z nich nie osiągnęła wymaganej długości 10 minut. Zdaniem GDDKiA próbki rzeczywiście mogły być podzielone na kilka plików, ale film musi zachowywać ciągłość i każdy z nich musi w sumie mieć co najmniej 10 minut. Tymczasem osiem z 10 próbek nie spełniało tego warunki.

Zdaniem składu orzekającego zamawiający powinien skorzystać z procedury wyjaśnień i uzyskać w ten sposób niezbędne informacje

Wykonawca w odpowiedzi przedstawił wyjaśnienia, w których dowodził, że dołączone do oferty pliki powinny być zupełnie inaczej pogrupowane, tworząc w sumie cztery próbki, z których każda jest dłuższa od wymaganych 10 minut. Zamawiający nie uznał ich jednak. W tej sytuacji przedsiębiorca postanowił wnieść odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej.

Skład orzekający uznał, że racja leży po stronie wykonawcy.

„Wobec braku podania przez zamawiającego w SIWZ definicji próbki nagrania lub wyjaśnienia w treści SIWZ metodologii, w jaki sposób należało rozumieć próbkę nagrania, należy uznać, że zamawiający pozostawił wykonawcom dowolność co do zakresu nagrania objętego daną próbką. (...) Uprawnione było rozumienie pojęcia próbki zarówno jako pojedynczego nagrania, tj. w postaci pojedynczego pliku, jak i w postaci kilku plików składających się na jedno nagranie, z zachowaniem ciągłości czasowej, a także w postaci kilku plików składających się na jedno nagranie, bez zachowania ciągłości czasowej” – napisała w uzasadnieniu wyroku przewodnicząca składu orzekającego Jolanta Markowska. Ważne było to, by próbki obejmowały różne warunki oświetlenia. Wykonawca sam mógł jednak zdecydować, w jaki sposób przedstawi próbki przedstawiające wymagane przez warunki.

„Zamawiający nie jest uprawniony do tego, aby na etapie oceny ofert określać sposób/metodologię oceny ofert (w tym przypadku – próbek nagrań), jeśli wytyczne takie nie zostały jednoznacznie sformułowane w treści SIWZ. Przyjęcie tezy przeciwnej skutkowałoby bowiem wprost naruszeniem zasady uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców” – zauważyła przewodnicząca, dodając, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem wszelkie wątpliwości wynikające z braku precyzji zamawiającego należy interpretować na korzyść wykonawcy.

KIO nie zgodziła się z argumentacją GDDKiA, że skoro przedsiębiorca nie pogrupował sam przesłanych przez siebie plików, to zamawiający był uprawniony do zrobienia tego według własnej metodologii. Zdaniem składu orzekającego powinien wówczas skorzystać z procedury wyjaśnień i uzyskać w ten sposób niezbędne informacje. Ponieważ wyjaśnienia te zostały już przedstawione, mimo braku wezwania ze strony zamawiającego, KIO uznała, że nie ma potrzeby powtarzania tej procedury.

orzecznictwo

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 30 grudnia 2019 r., sygn. akt KIO 2520/19.

]]