Pressemitteilungen

GP/BIZNES

Prezydent podpisał nowelę ustawy dot. pomocy publicznej

Mai 25 2019
<![CDATA[

Celem nowelizacji, jak wskazano, jest dostosowanie ustawy z dnia 30 April 2004 r. o postępowaniu w sprawach dotyczących pomocy publicznej do przepisów Unii Europejskiej.

Nowela wprowadza np. zmiany odnoszące się do sposobu przekazywania sprawozdań prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przez podmioty udzielające pomocy publicznej. "W wyniku nowelizacji, we wszystkich podmiotach udzielających pomocy obowiązywał będzie wyłącznie jeden tryb przekazywania sprawozdań albo informacji – bezpośrednio, bez pośrednictwa podmiotów nadzorujących, przez teletransmisję danych w postaci elektronicznej" - wskazano w informacji opublikowanej przez Kancelarię Prezydenta.

Ponadto regulują one kwestię prowadzenia postępowania w zakresie pomocy publicznej przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Nowela uchyla przepisy upoważniające prezesa UOKiK i ministra rolnictwa do reprezentowania Polski w postępowaniach z zakresu pomocy publicznej toczących się przed organami sądowymi Unii Europejskiej. Zgodnie z nowelizacją kompetencje te będzie miał minister właściwy do spraw członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

]]

Rynek leasingu w Polsce

Mai 24 2019
<![CDATA[

Jest korzystny podatkowo, elastyczny i łatwo dostępny - mówi Marcin Nieplowicz, główny ekonomista EFL.  - Jego dostępność polega na tym, że doradcy leasingowi szybko docierają do klienta, decyzja kredytowa następuje w kilkanaście minut, a dostęp do sprzętu jest możliwy z dnia na dzień - dodaje. Dlaczego leasing rozwinął się w Polsce szybciej niż w innych krajach europejskich, jakie są prognozy dla branży na kolejne lata, jaka będzie dynamika rozwoju? O tym wmateriale wideo.

]]

Kolejny zwrot akcji w sporze o miliony. NSA przyznał rację KNF, a w tle Abris

Mai 24 2019
<![CDATA[

To kolejna odsłona opisywanego przez nas od miesięcy sporu pomiędzy Polską a funduszem Abris (formalnie kontrolowaną przez niego spółką PL Holdings) o FM Bank PBP. In 2014 r. KNF pozbawił inwestora wykonywania prawa głos z akcji należącego do niego banku i wymusił jego sprzedaż. Inwestor poszedł z tą decyzją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a później sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W międzyczasie fundusz postanowił dochodzić swoich praw za granicą i zawalczyć o odszkodowanie w Trybunale Arbitrażowym w Sztokholmie. Dwukrotnie tam wygrał. Jego racje potwierdził też szwedzki sąd apelacyjny, który pod koniec lutego tego roku dał inwestorowi zielone światło do egzekucji ponad 720 mln zł odszkodowania i blisko 4 mln euro kosztów prawnych. Polska odwołała się do Sądu Najwyższego w Szwecji. To jednak Abrisowi nie zamykało drogi do windykacji odszkodowania w Polsce i za granicą.

W czwartkowym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej” opisywaliśmy, że fundusz nie rozpocznie jednak egzekucji, bo 30 kwietnia zawarł z Polską porozumienie. Tym razem jego gwarantem jest High Court of Justice w Londynie. Ministerstwo Finansów przelało na konta Abrisu ok. 560 Tausend. euro kosztów szwedzkiej apelacji co było warunkiem zawartego układu. Czy inwestor dostanie odszkodowanie okaże się za jakieś dwa lata, gdy skargę rozpatrzy Sąd Najwyższy w Sztokholmie.

Ciekawostką jest, że właśnie zakończyło się rozpatrywanie przed NSA skargi kasacyjnej funduszu. Jak udało nam się ustalić została on oddalona. Sprawa ciągnęła się blisko trzy i pół roku.

- NSA nie dostrzegł okoliczności podważających stwierdzenie, że postępowanie było prowadzone w sposób obiektywny i niedyskryminujący ówczesnych akcjonariuszy FM BANK PBP SA. NSA podkreślił, że KNF w sposób prawidłowy ustaliła stan faktyczny sprawy i miała podstawy do wydania decyzji o zakazie wykonywania prawa głosu z akcji banku – mówi nasz informator znający szczegóły sprawy.

Dla Prokuratorii Generalnej, która reprezentuje Polskę i walczy o to, żeby rząd nie musiał wypłacać odszkodowania, będzie to argument, że KNF miał rację.

- Jednak z punktu widzenia Sądu Najwyższego w Szwecji nie będzie to miało raczej większego znaczenia, bo tam główną podstawą skargi Polski jest to, że międzynarodowe arbitraże pomiędzy krajami członkowskimi Unii Europejskiej są niezgodne z prawem - mówi nasz informator.

Abris nie jest zaskoczony wyrokiem NSA, bo jak twierdzi wpisuje się on w dotychczasową linię orzeczniczą w polskich sądach w sprawie FM Banku.

- Wyrok dotyczy pozbawienia praw głosu z akcji, a więc kwestii formalnej, która po pięciu latach od tamtych wydarzeń nie ma już żadnego znaczenia biznesowego. Dla Abris kluczową kwestią był i jest temat bezprawnego wywłaszczenia przez KNF z akcji FM Banku PBP, który wiąże się z istotnymi konsekwencjami finansowymi - poinformował fundusz w odpowiedzi na nasze pytania.

Przedstawiciele inwestora zwracają uwagę, że niezależny Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie oraz szwedzki sąd apelacyjny potwierdziły, że działania i decyzje KNF były bezprawne, naruszały prawo polskie i międzynarodowe i zasądziły na rzecz Abris stosowne odszkodowanie.

- To jest dla nas najważniejsze - podkreśla Abris.

]]

Wkrótce zmiana rozporządzenia dotyczącego cyberbezpieczeństwa

Mai 23 2019
<![CDATA[

"Niedługo będzie zmiana jednego z rozporządzeń o warunkach technicznych (do ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa – PAP)" – powiedział Dysarz podczas konferencji CyberGov. Jak wyjaśnił, zmiana rozporządzenia wynika z potrzeby dopracowania zagadnienia podmiotów, które chciały świadczyć usługi z zakresu cyberbezpieczeństwa.

Chodzi o rozporządzenie określone w art. 14 ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeńswa, dotyczące warunków organizacyjnych i technicznych dla podmiotów świadczących usługi z zakresu cyberbezpieczeństwa.

"Kiedy pisaliśmy to rozporządzenie w zeszłym roku, skupiliśmy się na przedsiębiorcach, operatorach usług kluczowych i ich głos był słyszany" – dodał. Wskazał, że w związku z tym resort starał się, by przepisy były możliwe elastyczne. Jak wyjaśnił, już po wydaniu rozporządzenia do resortu zaczęły spływać uwagi ze strony podmiotów, które chciałyby świadczyć usługi cyberbezpieczeństwa, wskazujące na potrzebę zmiany.

"Rozporządzenie jest obecnie na etapie gabinetowym. To jest rozporządzenie Ministra Cyfryzacji, więc mamy tutaj nieco skróconą ścieżkę. Proszę się spodziewać, że w ciągu tego tygodnia projekt rozporządzenia zostanie skierowany do konsultacji międzyresortowych" – poinformował Dysarz.

Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa obowiązuje od sierpnia 2018 r. Zgodnie z przepisami centrum zarządzania bezpieczeństwem (CSIRT) dla incydentów komputerowych związanych z infrastrukturą wojskową jest MON, ABW jest centrum dla incydentów związanych z infrastrukturą krytyczną, a NASK dla pozostałych incydentów.(PAP)

autor: Małgorzata Werner-Woś

]]

Emilewicz: Wzrost PKB na poziomie 4 Prozent. w tym roku nie jest zagrożony

Mai 23 2019
<![CDATA[

"Wczoraj bardzo dobry wynik przemysłu, a dziś kolejne dobre wieści z gospodarki. Kolejnych dowodów na ekspansję gospodarczą dostarczyły budownictwo i handel. To potwierdza tezę, którą już wpisały w swój przekaz międzynarodowe instytucje, że wzrost PKB na poziomie około 4% nie jest zagrożony, a obserwowane w UE spowolnienie gospodarcze pozostaje płytsze, niż zakładano" - napisała Emilewicz w komentarzu do danych GUS.

Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego w kwietniu br. produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 17,4% r/r, a wynik wpisał się w oczekiwania MPiT.

"To kolejny już miesiąc bardzo dobrych wyników w budownictwie, szczególnie jeśli uwzględnimy wysoką bazę sprzed roku, kiedy to produkcja budowlana wzrosła o 19,7%. Równie dobrych odczytów spodziewamy się w kolejnych miesiącach" - czytamy dalej.

"Rosnąca sprzedaż produkcji budowlanej w kwietniu o 17,4% (r/r) i sprzedaż detaliczna o 13,6% (ceny bieżące, r/r) świadczą o stabilnym rozwoju naszej gospodarki. Potwierdza to również rynek nieruchomości. Trend wzrostowy w kredytach na nieruchomości i zwiększony udział inwestorów do najwyższego od początku 2016 r. wzmacniają moje przekonanie o utrzymaniu wysokiej stopy inwestycji w 2019 Jahr" - dodała Emilewicz.

Według niej, dobre wyniki sektorów przemysłowego i budowlanego znajdują swoje odzwierciedlenie w rosnących nakładach inwestycyjnych przedsiębiorstw.

"W grupie średnich i dużych podmiotów w I kw. br. odnotowano wzrost inwestycji na poziomie 21,7% r/r. Obserwowany wzrost nakładów majątkowych całego sektora przedsiębiorstw w II połowie 2018 r. oraz w I kw. 2019 r. (mittlere und große Unternehmen) wskazuje na to, że wraz z rozpędzeniem się inwestycji publicznych, coraz większy ciężar zaczynają brać na siebie przedsiębiorstwa" - podsumowała Emilewicz.

]]

Inwestycje kuleją, ale wciąż rośniemy

Mai 23 2019
<![CDATA[

Według danych Eurostatu wartość inwestycji prywatnych firm i gospodarstw domowych wyniosła w Polsce w 2018 r. Ok. 13,5 Prozent. PKB. To jeden z najniższych poziomów w UE: mniej było tylko w Grecji (Ok. 8 Prozent. PKB) i Luksemburgu (13,4 Prozent.). Wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej wypadają pod tym względem lepiej, a od lidera – czyli Irlandii, gdzie inwestycje prywatne to niemal 23 Prozent. PKB – dzieli nas przepaść. Co gorsza, w ciągu ostatnich kilku lat w Polsce udział inwestycji w PKB malał. I to właśnie jest porażka rządowej strategii rozwoju gospodarczego.

Cel poza zasięgiem

Jeden z celów rządowego dokumentu, jakim jest Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, to zwiększenie inwestycji w gospodarce, czego nie da się osiągnąć bez nowych prywatnych projektów. Dokument przyjmowany na początku kadencji zakładał, że w 2020 r. stopa inwestycji ogółem miałaby wynosić 22–25 proc., co oznaczałoby konieczność podniesienia stopy inwestycji prywatnych z ówczesnych 15,7 Prozent. PKB do ok. 20 Prozent.

– Dziś można powiedzieć jasno: tego celu nie da się zrealizować. Inwestycje prywatne w 2019 ich 2020 r. musiałyby rosnąć nominalnie po ponad 30 Prozent. rocznie, co jest raczej niemożliwe – stwierdza Aleksander Łaszek, ekonomista z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Jego zdaniem porażką jest nie tylko niedotrzymanie zapisów z rządowych planów, ale też fakt, że od początku kadencji obecnego rządu inwestycje w polskiej gospodarce rosły mizernie. Według Łaszka to skutek uboczny realizacji innego rządowego priorytetu, jakim była poprawa ściągalności podatków. Z punktu widzenia przedsiębiorców większa represyjność aparatu skarbowego to element ryzyka, który trzeba uwzględniać w planach.

– Do tego dochodzi niepewność związana z regulacjami. Na przykład zmiany w ustawie o odnawialnych źródłach energii pokazują, jak jedną nowelizacją można rentowny biznes wepchnąć pod wodę. A wprowadzenie podatków bankowego i handlowego – że odchodzimy od generalnej reguły równych zasad dla wszystkich na rzecz specjalnych regulacji dla sektorów, których nie lubimy – mówi ekonomista FOR.

Usługi inwestują mniej

Choć inwestycji w gospodarce mamy mniej, niż chciałby tego rząd, nie widać oznak dekoniunktury. In 2018 r. polski wzrost gospodarczy należał do największych w Europie. I nadal jest przyzwoity, w I kw. tego roku PKB wzrósł o 4,6 Prozent., a takie instytucje, jak Komisja Europejska czy OECD w ostatnich dniach podniosły prognozy dla Polski. Ostatnie dane też nie są złe, choćby te opublikowane wczoraj o produkcji przemysłowej. W kwietniu wzrosła ona o 9,2 Prozent., dużo powyżej prognoz.

– Dlatego to, że spada nam stopa inwestycji, nie powinno szczególnie niepokoić. Gospodarka nie tylko solidnie rośnie, ale na dodatek jest to zdrowy wzrost, taki, który nie powoduje nierównowagi. Mamy niemal zbilansowany rachunek obrotów bieżących, ustabilizowane finanse publiczne, nie widać napięć inflacyjnych – zwraca uwagę Urszula Kryńska, ekonomistka PKO BP.

Ekspertka ma wytłumaczenie dla niskiego poziomu prywatnych wydatków na nowe przedsięwzięcia. To, że pod względem poziomu inwestycji wypadamy słabiej niż np. inne kraje regionu, może wynikać ze specyfiki polskiej gospodarki. Na przykład w Czechach dużą rolę odgrywa przemysł, zwłaszcza motoryzacyjny. Polska stoi usługami, to u nas globalne korporacje lokują np. centra usług wspólnych, do tego dochodzi mocna pozycja polskich przewoźników na europejskich rynkach. Efekt jest taki, że to usługi generują dziś sporą nadwyżkę w obrotach z zagranicą, rzędu 4 Prozent. PKB, a nie handel towarami.

– Z badań np. Banku Anglii wynika, że kraje, które mają mniejszy udział przemysłu w tworzeniu PKB, mają też mniejszą stopę inwestycji. Bo żeby wytworzyć tę samą wartość dodaną, w przemyśle potrzeba więcej zainwestować niż w usługach – mówi ekonomistka.

Żeby zatrudnić kogoś w centrum usług dla biznesu albo usług wspólnych, wystarczy biurko, komputer i telefon. A stworzenie nowego miejsca pracy w przemyśle to inwestycja w modernizację linii produkcyjnej – albo postawienie nowej.

– Może trochę niechcący, ale w polskiej gospodarce bardzo istotna stała się rola usług. Z tego punktu widzenia niska stopa inwestycji prywatnych nie jest problemem. Tym bardziej że inwestycje publiczne wypadają nieźle na tle innych krajów Europy – mówi ekonomistka PKO BP.

Według danych Eurostatu średnia stopa inwestycji publicznych w UE wynosiła w ubiegłym roku 2,8 Prozent. PKB, w Polsce było to 4,7 Prozent. PKB. Kryńska zwraca uwagę, że w Polsce publiczne wydatki idą przede wszystkim na infrastrukturę, która ma duże znaczenie dla budowania kapitału w gospodarce. Ekonomistka wskazuje też jeszcze jeden aspekt: ceny dóbr inwestycyjnych w Polsce rosły wolniej niż ogół cen w gospodarce. To dodatkowo może – statystycznie – zaburzać wyniki. Tak naprawdę firmy mogą inwestować sporo, ale tanio.

– Ale to wszystko nie oznacza, że powinniśmy odpuścić sobie budowanie silnego przemysłu. Bo koniec końców to w nim powstaje duża część innowacji, więc skupianie się tylko na usługach byłoby błędem – mówi Urszula Kryńska.

Aleksander Łaszek dodaje, że prędzej czy później trzeba będzie zastępować pracę kapitałem, by podtrzymywać dobrą koniunkturę. – Społeczeństwo się starzeje, ubywa pracowników i powstaje pytanie, jak długo da się podnosić wydajność pracy przy tak małym zasobie kapitału. To wcale nie jest tak, że nasza konkurencyjność cały czas rośnie. Zmiany nie zachodzą z dnia na dzień i może się okazać, że jak dziś zaniedbamy inwestycje w kapitał, to rezerwy produktywności wyczerpią się szybko – mówi ekonomista FOR. 

In 2018 r. polski wzrost gospodarczy należał w Europie do największych

]]

Hirsh: Podatek handlowy, czyli szkoda mi polskich dostawców

Mai 23 2019
<![CDATA[

In 2018 r. oznaczałoby to 71,6 mln zł. Swoją drogą to trochę tak, jakby na spółkę nałożono drugi podatek dochodowy, bo Dino w 2018 r. zaksięgowała 76,4 mln zł podatku CIT, podatek handlowy zabrałby spółce prawie drugie tyle.

Dino jest tylko przykładem, wybrałem ją, bo jako spółka giełdowa publikuje wszystkie niezbędne do obliczeń dane. Takich spółek jest oczywiście więcej. Co one wszystkie mogą zrobić z nowym podatkiem? Są cztery wyjścia: nic nie zrobić i pogodzić się z mniejszą rentownością biznesu, przerzucić go na klientów (podnieść ceny), przerzucić go na pracowników (obciąć koszty pracy), przerzucić go na dostawców (wydłużyć czas zwlekania z zapłatą za towar). Rozwiązania 2, 3 ich 4 można stosować łącznie.

Wariant pierwszy jest mało prawdopodobny. Podatek handlowy w przypadku Dino zmniejsza zysk aż o jedną czwartą, czyli wyraźnie. Spróbujmy więc go przerzucić na klientów poprzez podniesienie cen. Załóżmy, że podnosimy je tak, że w efekcie przychody ze sprzedaży rosną dokładnie o wartość podatku, czyli o blisko 72 mln zł. To oczywiście wzrost o 1,4 Prozent., bo tyle wynosi stawka podatku. Wtedy też nieco wzrośnie sam podatek, bo liczy się go od większego przychodu. Jednak zdecydowana większość podwyżki cen pójdzie na konto spółki. Czy to jest do zrobienia? Tak, bo 1,4 Prozent. to nie tak dużo, a co więcej, można to osiągnąć bez podnoszenia cen towarów, wystarczy inaczej zatowarować sklepy, tak aby było w nich więcej towaru droższego, a mniej tego tańszego. Efektem może więc być mniej korzystna z punktu widzenia klientów zawartość sklepowych półek. Podwyżek cen konkretnych towarów być może nie zauważą, ale tak czy inaczej przy kasie zapłacą trochę więcej.

Wariant drugi to obcięcie kosztów o te blisko 72 mln zł podatku. W przypadku Dino koszty świadczeń pracowniczych w 2018 r. sięgnęły 649 mln zł. Zmniejszenie ich o 72 mln to korekta aż o 11 Prozent. Raczej nie do zrobienia. Można poszukać oszczędności w innych miejscach, na przykład obciąć trochę wydatki na marketing albo po prostu kupować do sklepu tańszy towar, ale taka defensywna strategia byłaby po pierwsze niezwykle trudna do przeprowadzenia, bo część kosztów i tak będzie rosnąć (np. te związane z energią), a spółka, która chce się rozpychać na rynku, siłą rzeczy jest skazana na wzrost kosztów związanych z ekspansją. Lepiej więc chyba zwiększać przychody niż ciąć koszty.

Ale jest jeszcze opcja przerzucenia podatku na dostawców. Akurat wobec nich sieć handlowa jest w sytuacji wygodnej, bo może im dyktować warunki. W razie sporu sieć na miejsce krnąbrnego dostawcy ma kilku kolejnych, za to dostawca pozbawiony dostępu do dużej sieci sprzedaży traci często fundament swojego biznesu. Tę asymetrię we wzajemnych stosunkach najlepiej widać po czasie oczekiwania na zapłatę za swój towar. Dino w raporcie rocznym pisze, że rozlicza się ze swoimi dostawcami w terminach od 14 von 60 dni. Ale z danych zaprezentowanych w raporcie rocznym wynika, że średnia rotacja zobowiązań w dniach, czyli inaczej mówiąc, czas, po którym sieć płaci dostawcy za towar, to średnio 54 dni. Z kolei średnia rotacja zapasów, czyli czas, w którym sieć sprzedaje to wszystko, co kupiła od dostawcy, w 2018 r. wynosił 27,5 dnia. Czyli sieć przyjmuje towar od dostawcy, sprzedaje go w niecałe cztery tygodnie, ale dostawca swoje pieniądze zobaczy dopiero po kolejnych czterech tygodniach. Ten poślizg to duża korzyść dla sieci handlowej, która dzięki temu dysponuje większym kapitałem obrotowym. Mądre zarządzanie czasami rotacji zapasów i zobowiązań to jeden z najważniejszych fundamentów sukcesu każdej sieci detalicznej.

Średnia wysokość zobowiązań wobec dostawców w Dino w 2018 r. wynosiła 765 mln zł. Jeśli zwiększymy tę kwotę o 71,6 mln zł podatku, to wyjdzie nam 837 mln zł, a podstawiając tę kwotę do wzoru na wyliczenie rotacji zobowiązań, otrzymamy 59 dni. Czyli sieć taka jak Dino może przerzucić podatek handlowy w całości na dostawców, wystarczy, że wydłuży okres zwlekania z zapłatą wobec nich z 54 von 59 dni, czyli o pięć dni. To nie musi oznaczać zmian w rozliczeniach z każdym z dostawców. Niektórzy pewnie nie będą w stanie się zgodzić i odejdą. Można też próbować oszczędzać na skracaniu czasu rotacji zapasów. Można więc zrezygnować z tego towaru, który schodzi z półek najdłużej. Tyle że to będzie oznaczać zmniejszenie asortymentu w sklepach. Zostaną rzeczy najpopularniejsze. I tego obawiam się najbardziej.

Jeśli sieci detaliczne postanowią przerzucić podatek na mnie, to pół biedy. Podwyżka ceny o 1,4 Prozent. nie będzie stanowić katastrofy. Gorzej będzie, jeśli sieci pójdą w stronę obarczania kosztami podatku dostawców. Takie rozwiązanie może oznaczać, że na półkach sklepowych zmniejszy się różnorodność, będzie mniejszy wybór. Jako konsument i tak więc na podatku handlowym stracę. W sklepach niekoniecznie może będzie drożej, ale będzie gorzej. 

]]