Pressemitteilungen

GP / BIZNES

Przedsiębiorcy: Jeśli klient nie ma maseczki, sklep powinien móc odmówić jego obsługi

August 5 2020
<![CDATA[

Jak zauważyli przedsiębiorcy skupieni wokół Retail Institute, dzisiaj bezpieczeństwo, rozumiane jako odpowiedzialność za siebie i innych, staje się nie tylko nową normą oraz czynnikiem kształtującym postawy klientów centrów i sieci handlowych, ale jest też ściśle powiązane z możliwością odbudowania wyników sprzedaży przez firmy będące ważnym ogniwem polskiej gospodarki.

"Konieczne są prewencyjne działania policji i straży miejskiej w miejscach sprzedaży oraz wyposażenie pracowników galerii handlowych i sklepów, prowadzących działalność na ich terenie, w odpowiednie narzędzia do egzekwowania obowiązujących zasad" - sie betonten,.

Przedsiębiorcy domagają się odpowiednich przepisów, które pozwolą im zakazania wstępu do obiektu i zaprzestania obsługi klientów, odmawiających ubrania maseczki ochronnej, czy niezachowujących zasad społecznego dystansu.

Branża centrów handlowych – wynajmujący i najemcy skupieni wokół Retail Institute poinformowała, dass 140 centrach monitorowanych przez tą organizację, systematycznie rośnie liczba klientów.

"W lipcu tego roku, liczba wizyt była niższa o 22 Prozent. w porównaniu do wyników z 2019 Jahr. Sieci handlowe raportują również powolne odbudowywanie wyników sprzedaży, która choć nadal słabsza od zeszłorocznych wyników, pozostaje lepsza niż zakładano jeszcze w kwietniu" - wskazano.

Zwrócono jednak uwagę, że wzrost liczby zakażeń koronawirusem może jednak zniweczyć wysiłki branży handlowej. "Mimo zastosowania w centrach handlowych, a także sklepach, punktach usługowych czy restauracjach wymaganych prawem procedur i zasad sanitarnych, pracownicy galerii oraz personel sprzedający nie został wyposażony w narzędzia do skutecznego ich egzekwowania" - zauważono.

Przedsiębiorcy dlatego też apelują o skuteczne narzędzia do egzekwowania obecnych przepisów jak i wprowadzenie nowych, które pozwolą na takie działanie.

Prezes Retail Institute Anna Szmeja podkreśliła, że w sytuacji, w której z dnia na dzień odnotowujemy coraz większy przyrost zachorowań, zaufanie do postaw innych kupujących będzie fundamentalne dla przyszłości handlu.

"Niezbędne jest również przygotowanie wytycznych, pozwalających weryfikować osoby, którym stan zdrowia faktycznie nie pozwala nosić maseczki ochronnej, a dla których jest on wyłącznie wymówką, by nie zastosować się do zasad sanitarnych" - dodała.

Organizacja poinformowała ponadto, że sprzeczki między klientami bagatelizującymi wymogi sanitarne i kupującymi, którzy mają wysoką świadomość zagrożenia transmisji COVID-19, są coraz częstsze. "Mimo szkoleń oraz otrzymanych wytycznych od przełożonych, sprzedawcy często nie mogą lub nie potrafią właściwie zareagować w trudnych sytuacjach, obawiając się eskalacji konfliktu i zrażenia do siebie samych klientów" - wskazano.

Branża jest też zaniepokojona pomysłem nakładania na nich kar pieniężnych i mandatów, w sytuacji w której na terenie galerii czy sklepu kontroler SANEPID napotkałby osobę bez maseczki.

]]

Projekt nowelizacji KSH ws. Mindest. nadzoru w spółkach trafił do konsultacji publicznych

August 5 2020
<![CDATA[

Mają one potrwać 45 dni od momentu publikacji projektu w Biuletynie Informacji Publicznej.

"Równolegle z ułatwieniami dla prowadzenia biznesu (w tym w strukturze grup spółek) prace legislacyjne powinny skupiać na się również na wzmocnieniu instrumentów służących wewnętrznemu nadzorowi podmiotów prowadzących działalność ekonomiczną" - napisano w uzasadnieniu regulacji, podkreślając, że rolą ustawodawcy powinno być m.in. "podejmowanie działań zmierzających do zwiększania efektywności procesów związanych z zarządzaniem przedsiębiorstwami".

Proponowana nowelizacja KSH skupia się przede wszystkim na wprowadzeniu do polskiego prawa spółek handlowych tzw. prawa holdingowego. Projekt zawiera definicję "grupy spółek" i z zasady ma mieć zastosowanie do holdingów faktycznych, ale będzie mógł być także stosowany do holdingów umownych, jeżeli spełniają kryteria holdingu faktycznego.

Chodzi o uregulowanie - jak podkreślono - relacji prywatno-prawnych między spółką dominującą i jej spółkami zależnymi, w sposób uwzględniający interes wierzycieli, członków organów oraz drobnych wspólników (akcjonariuszy) zwłaszcza spółki zależnej. Zmiany mają dotyczyć także wzmocnienia nadzoru właścicieli oraz rad nadzorczych

Projekt odróżnia "grupę spółek" od stosunku dominacji i zależności pomiędzy spółkami, o którym jest mowa w obecnych przepisach kodeksu spółek handlowych oraz "interes grupy spółek" jako kategorię prawną odrębną od stosunku dominacji i zależności. Według autorów projektu, zarówno spółka dominująca, jak i spółka zależna - niezależnie od tego, że powinny one kierować się interesem własnej spółki, a więc odpowiednio interesem spółki dominującej albo interesem spółki zależnej - powinny kierować się także "interesem grupy spółek".

Przepisy objęte zakresem projektu mają ułatwić sprawne "zarządzenie" grupą spółek przez spółkę dominującą, w związku z realizacją wspólnej strategii gospodarczej grupy, mają też zapewniać ochronę określonych grup interesu występujących w przypadku grupy spółek.

Przygotowywany projekt przewiduje odpowiedzialność spółki dominującej za skutki wydania wiążącego polecenia wykonanego następnie przez spółkę zależną należącą do grupy spółek. Jest to odpowiedzialność wobec: spółki zależnej, wierzycieli i wspólników (akcjonariuszy) mniejszościowych spółki zależnej.

Z kolei w zakresie odpowiedzialności spółki dominującej względem wierzycieli spółki zależnej, stosującej się do wiążących poleceń tej pierwszej spółki, projekt nie przyjmuje tzw. "odpowiedzialności przebijającej", w ramach której spółka dominująca odpowiadałaby gwarancyjnie wobec wierzycieli spółki zależnej. Kolejny rodzaj odpowiedzialności spółki dominującej w grupie spółek dotyczy bezpośrednio odpowiedzialności tej spółki względem wspólników (akcjonariuszy) spółki zależnej, podano.

Projektowana regulacja ma tworzyć także warunki prawne przyczyniające się do wzmocnienia nadzoru realizowanego przez właścicieli oraz rady nadzorcze. Zakłada także m.in. uporządkowanie kwestii kadencji i mandatu członków organów menadżerskich, wprowadzenie zapisu o obowiązku lojalności i zachowania tajemnicy nawet po wygaśnięciu kadencji członka rady nadzorczej, wpisanie do zapisów kodeksu zasady osądu biznesowego.

Wybrane spośród proponowanych zmian przepisów Kodeksu spółek handlowych: - Obowiązek zarządu do udzielania, z własnej inicjatywy, określonych informacji o spółce radzie nadzorczej; - Uszczegółowienie prawa rady nadzorczej do żądania sporządzenia lub przekazania informacji, dokumentów, sprawozdań lub wyjaśnień; - Prawo wyboru doradcy rady nadzorczej bez udziału zarządu; - Zgoda na zawarcie transakcji o znaczącej wartości ze spółką dominującą, spółką zależną oraz spółką powiązaną; - Uporządkowanie kwestii kadencji i mandatu członków organów menadżerskich; - Wprowadzenie przepisu o obowiązku lojalności i zachowania tajemnicy nawet po wygaśnięciu kadencji członka rady nadzorczej; - Wprowadzenie do przepisów KSH zasady osądu biznesowego.

Przyjęcie projektu nowelizacji przez Radę Ministrów planowane jest na IV kwartał 2020 r.

]]

Udzielenie poręczenia: Lepiej być żoną prezesa niż prezesem

August 5 2020
<![CDATA[

To niezwykle istotne rozstrzygnięcie dla wielu spółek kapitałowych. Ogranicza bowiem ich możliwości walki z niekorzystnymi dla siebie umowami, które zostały przed laty zawarte z osobami bliskimi dla byłych menedżerów.

Wyrok dotyczy interpretacji art. 15 durch. 1 kodeksu spółek handlowych. Zdaniem sądu istotniejsza jest wykładnia literalna od celowościowej. A także to, że gdyby ustawodawca chciał w pełni zabezpieczyć interes spółek, to by po prostu to uczynił. Niektórzy prawnicy uważają jednak, że rozumowanie sądu jest błędne. I prowadzić może do wyrządzania szkód spółkom kapitałowym.

Podwójne poręczenie

Artykuł 15 durch. 1 k.s.h. stanowi, że zawarcie przez spółkę kapitałową umowy kredytu, pożyczki, poręczenia lub innej podobnej umowy (czym jest inna podobna umowa ‒ patrz grafika) z członkiem zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej, prokurentem, likwidatorem albo na rzecz którejkolwiek z tych osób, wymaga zgody zgromadzenia wspólników albo walnego zgromadzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej. Przepis ten ma chronić majątek spółek przed postępowaniem ich menedżerów, które mogłoby być ukierunkowane na interes własny, a nie spółki. Co jednak w przypadku, gdy umowa zawarta jest nie z członkiem zarządu, lecz np. jego małżonkiem?

Z taką właśnie sprawą mierzył się Sąd Okręgowy we Wrocławiu. Powództwo wytoczyła spółka akcyjna, która domagała się pozbawienia w całości wykonalności tytułu wykonawczego w postaci aktu notarialnego, w którym powódka poddała się egzekucji ze stosunku poręczenia. Dlaczego? Otóż spółka poręczyła za dwójkę dłużników odpowiadających solidarnie ‒ członka zarządu oraz jego żonę. Tyle że zgody na to nie wyraziło walne zgromadzenie. Ergo, zdaniem spółki, umowa poręczenia jest nieważna. Powódka powołała się na art. 15 durch. 1 k.s.h.

Sąd w wydanym wyroku jednak uwzględnił powództwo jedynie w części. To znaczy orzekł, że poręczenie jest nieważne w stosunku do długu członka zarządu, ale jest ważne w stosunku do długu żony menedżera.

„Przepis art. 15 durch. 1 k.s.h. w sposób precyzyjny wskazuje podmioty, z którymi lub na rzecz których ma być dokonana czynność, której dokonanie wymaga zgody walnego zgromadzenia. Zgoda na dokonanie czynności dotyczy wyłącznie tych podmiotów. Przepis ten nie obejmuje byłych członków zarządu lub innych osób w jakikolwiek prawny lub faktyczny sposób związany z osobami wskazanymi w tym przepisie” ‒ wskazał sąd w uzasadnieniu. Dalej zaś, że „przepis art. 15 durch. 1 k.s.h. nie obejmuje osób pozostających w bliskich stosunkach z członkami zarządu lub innymi osobami wskazanymi w tym przepisie”. Gdyby bowiem ‒ podkreślił sąd ‒ ustawodawca chciał objąć sankcją nieważności czynności dokonane przez spółkę bez zgody walnego zgromadzenia z osobami bliskimi osób wskazanych w przepisie, nie stało nic na przeszkodzie, aby tak uczynił. Tym bardziej że w systemie prawa cywilnego znane są przypadki posłużenia się przez ustawodawcę formułą osób pozostających w bliskich stosunkach ze stroną czynności. Mit anderen Worten,, skoro przepis wygląda tak, jak wygląda, należy założyć, że to świadomy wybór ustawodawcy.

W efekcie przykładowo nie wymaga zgody dokonanie czynności na rzecz członków rodziny członka zarządu, wspólnika spółki cywilnej, w której drugim wspólnikiem jest członek zarządu, czy współwłaściciela rzeczy, której udział we współwłasności przysługuje członkowi zarządu.

Beneficjent rzeczywisty

Radca prawny Krzysztof Marczuk, wspólnik w kancelarii Gessel, uważa jednak, że wrocławski sąd niesłusznie wyłączył konieczność uzyskania zgody walnego zgromadzenia na zawarcie przez spółkę umowy poręczenia z małżonkiem osoby z katalogu przewidzianego w art. 15 durch. 1 k.s.h. A to dlatego, że przepis ten znajduje przecież zastosowanie także wtedy, gdy rzeczywistym beneficjentem umowy jest osoba wymieniona w tym przepisie, dh. członek zarządu spółki.

‒ Stanowi o tym art. 15 durch. 1 k.s.h., którego zakres zastosowania obejmuje również zawieranie umów na rzecz którejkolwiek z wymienionych w nim osób. Przyjęcie przez sąd, że stosunki faktyczne lub prawne łączące osobę zawierającą umowę ze spółką z osobami wskazanymi w tym przepisie nie wpływają na możliwość dokonania danej czynności bez wymaganej przepisami k.s.h. zgody walnego zgromadzenia, nie znajduje uzasadnienia ‒ przekonuje Krzysztof Marczuk. Nie ma on wątpliwości, że ocena, czy dana czynność została dokonana „na rzecz” danej osoby, wymaga uwzględnienia okoliczności jej dokonania, zaś fakt pozostawania w związku małżeńskim z członkiem zarządu spółki nie musi samo w sobie przesądzać o dokonaniu na jego rzecz danej czynności.

‒ Ze stanu faktycznego sprawy będącej przedmiotem omawianego rozstrzygnięcia, co ustalił sąd, wynika jednak, że małżonkowie w dacie zawarcia umowy poręczenia pozostawali w ustroju wspólności małżeńskiej ‒ zauważa prawnik.

Wyrok jest nieprawomocny. 

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu z 4 Juni 2020 r., ref. akt XII C 1791/18.

]]

Nowe uprawnienia prezesa UOKiK. Resort rozwoju przedstawił projekt ustawy

August 4 2020
<![CDATA[

Wedle autorów projektowana ustawa służy m.in. stosowaniu przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (EU) 2019/1020 w sprawie nadzoru rynku i zgodności produktów.

Ich zdaniem rola, jaką prezes UOKiK będzie pełnił w systemie objętym rozporządzeniem zostanie znacząco rozszerzona w porównaniu do obecnej – z kilkunastu aktów prawodawstwa harmonizacyjnego obejmujących oznakowanie zgodności (CE lub inne znaki zgodności) do łącznie 70 aktów unijnego prawodawstwa harmonizacyjnego, w tym nieobejmujących znakowania zgodności.

Twórcy projektu, zamieszczonego we wtorek na stronach RCL, podają zakres, w którym przepisy te odnoszą się do: ein) funkcjonowania Unijnej Sieci ds. Zgodności Produktów, której ustanowienie przewiduje art. 29 ww. rozporządzenia (EU) 2019/1020; b) Jednolitego Urzędu Łącznikowego, którego wyznaczenie w każdym państwie członkowskim UE przewiduje art. 10 ust. 3 ww. rozporządzenia (EU) 2019/1020; c) sporządzania krajowej strategii nadzoru rynku, o której mowa w art. 13 ww. rozporządzenia (EU) 2019/1020.

Wedle projektodawców rozporządzenie weszło w życie 10 Juli 2019 r.

"Należy jednak zwrócić uwagę na niespójność stosowania przepisów o Unijnej Sieci ds. Zgodności Produktów i Jednolitym Urzędzie Łącznikowym" - stwierdzili projektodawcy.

Ich zdaniem przepisy dotyczące Jednolitego Urzędu Łącznikowego będą stosowane od 16 Juli 2021 r., natomiast przepisy dotyczące ustanowienia Unijnej Sieci ds. Zgodności Produktów, której Jednolite Urzędy Łącznikowe z każdego państwa członkowskiego UE są członkami, będą stosowane od dnia 1 Januar 2021 r.

"Pomimo świadomości ze strony Komisji Europejskiej o stosowaniu od 16 Juli 2021 r. przepisów rozporządzenia dot. Jednolitego Urzędu Łącznikowego, w dniu 16 marca 2020 r. zwróciła się ona w liście do państw członkowskich z prośbą o poinformowanie jej do dnia 30 Juni 2020 r. o organie, który państwa członkowskie wyznaczyły lub zamierzają wyznaczyć do pełnienia roli Jednolitego Urzędu Łącznikowego" - napisano w ocenie skutków regulacji.

"Komisja Europejska zamierza bowiem zorganizować pierwsze posiedzenie Sieci na początku 2021 r. i w związku z tym musi wystarczająco wcześnie uzyskać informacje na temat Jednolitych Urzędów Łącznikowych wyznaczonych przez państwa członkowskie" - zusätzlich.

Wedle autorów projektu 28 April 2020 r. Międzyresortowy Zespół do sprawy Reformy Systemów Oceny Zgodności i Nadzoru Rynku w trybie obiegowym przyjął w formie uchwały rekomendację dla Rady Ministrów, aby zadania Jednolitego Urzędu Łącznikowego powierzyć prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

"Naturalną konsekwencją powyższego rozwiązania oraz niespójności przepisów ww. rozporządzenia jest konieczność nadania kompetencji prezesowi UOKiK do uczestnictwa jako jeden z przedstawicieli Polski w pracach w ww. Unijnej Sieci w okresie od dnia 1 Januar 2021 do dnia 15 Juli 2021 r., tak aby, rozpoczynając od dnia 16 Juli 2021 r. pełnienie roli Jednolitego Urzędu Łącznikowego bezpośrednio na podstawie przepisów ww. rozporządzenia (EU) 2019/1020, płynnie kontynuował uczestnictwo w pracach Sieci jako Jednolity Urząd Łącznikowy i kompleksowo wypełniał zadania dzięki posiadaniu wiedzy o wszystkich działaniach i decyzjach Unijnej Sieci ds. Zgodności Produktów podjętych przed tą datą" - podsumowano.

]]

Sprzedaż nowych aut osobowych w Polsce spadła o ponad 35 Prozent.

August 4 2020
<![CDATA[

W pierwszej połowie roku w Polsce zarejestrowano 179,8 Tausend. nowych samochodów osobowych, co oznacza spadek o ponad 35 Prozent. rok do roku - stwierdzają PZPM i KPMG w Polsce w najnowszej edycji cokwartalnego raportu „Branża motoryzacyjna”. Przyczyną jest pandemia COVID-19.

Jak wskazano w raporcie, spadki dotyczą zarówno klientów instytucjonalnych, którzy zarejestrowali 123,4 Tausend. nowych pojazdów, co przekłada się na spadek o 35,3 Prozent., oraz klientów indywidualnych, którzy nabyli 56,4 Tausend. nowych samochodów - o 35,6 Prozent. mniej niż w I połowie 2019 r.

Jedynym segmentem samochodów osobowych, który z liczbą ponad 26,8 Tausend. sprzedanych nowych aut zanotował wzrost - o 12,7 Prozent. - w pierwszym półroczu 2020 r. jest segment pojazdów z napędami alternatywnymi. Wśród aut tego typu największy, ponad trzykrotny wzrost sprzedaży rok do roku odnotowały hybrydy plug-in.

Znacząco spadła też produkcja zlokalizowanych w Polsce fabryk motoryzacyjnych. Wyprodukowały one w I półroczu ponad 201 Tausend. pojazdów – o 44,1 Prozent. mniej niż w I połowie 2019 Jahr. Produkcja samochodów osobowych spadła niemal o połowę, w grupie samochodów użytkowych i ciężarowych spadek był na poziomie 36 Prozent., natomiast produkcja autobusów przyhamowała najmniej, o 23 Prozent.

„Biorąc pod uwagę szacunki z początku pandemii, wyniki pierwszego półrocza nie okazały się aż tak złe jak się spodziewano, choć oczywiście we wszystkich kategoriach pojazdów odnotowano spadki rejestracji” - ocenił prezes PZPM Jakub Faryś.

Jak zaznaczył, najlepiej poradził sobie segment premium, a stosunkowo nieźle - segment pojazdów dostawczych, co bardzo cieszy, bo samochody dostawcze służące firmom do przewozu towarów są swoistym barometrem stanu gospodarki.

Faryś wskazał też, że największy spadek zanotowano w segmencie nowych pojazdów ciężarowych, co może oznaczać, że menedżerowie zarządzający firmami transportowymi w Polsce spodziewają się spadku zamówień.

W segmencie pojazdów osobowych na paliwa alternatywne klienci instytucjonalni kupili 20,6 Tausend. aut, co przekłada się na 14,5-proc. wzrost rok do roku. Klienci indywidualni z kolei do końca czerwca 2020 roku kupili ponad 6,2 Tausend. aut z napędem alternatywnym – o 7,1 Prozent. więcej niż w pierwszym półroczu ubiegłego roku.

Jak podkreśla partner w dziale doradztwa podatkowego, szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce Mirosław Michna, największy wzrost odnotowano wśród hybryd plug-in. Sprzedaż na poziomie 1370 aut oznacza wzrost o 210 Prozent. rok do roku. W I półroczu w Polsce kupiono też 1,1, Tausend. samochodów w pełni elektrycznych, co oznacza wzrost o niemal 20 Prozent. W tym samym czasie sprzedaż tradycyjnych hybryd wrosła o niemal 30 Prozent.

]]

Borys: Polskę czeka kilka trudnych kwartałów. Będziemy jednak wracać na ścieżkę wzrostu [Interview]

August 4 2020
<![CDATA[ Co nas czeka w gospodarce w drugiej połowie roku i później?

Są trzy scenariusze. W pierwszym zachorowania nie spowodują żadnych nowych zamrożeń gospodarki. Wtedy jesteśmy na ścieżce powrotu do wzrostu już w przyszłym roku. Drugi scenariusz, najbardziej prawdopodobny to brak całkowitego lockdownu, ale wprowadzenie punktowych obostrzeń o charakterze branżowym czy geograficznym. Z całą pewnością część branż jeszcze przez dwa-trzy kwartały będzie dotknięta skutkami COVID-19. Chodzi przykładowo o lotnictwo, turystykę czy kulturę. To ok. 10 Prozent. naszego PKB.Warto, abyśmy wszyscy mieli świadomość, że koszty gospodarcze walki z pandemią są olbrzymie i powinniśmy robić wszystko, aby ograniczać ryzyko zdrowotne. Najważniejsze są maseczki, dezynfekcja i dystansowanie społeczne. Dużo zależy od naszej dyscypliny. Jeżeli pandemia będzie pod kontrolą nawet przy wzroście zachorowań to w takim scenariuszu niepowinnodojść do ponownegozakazu handlu czy zrywania sięłańcuchów dostaw. Najbliższe kwartały to nadal trudny okres, ale nie tak duży szok społeczny i gospodarczy jak podczas I fali pandemii na całym świecie. Ale niestety jest też trzeci scenariusz lawinowego wzrostu zachorowań, w pewnych krajach mogą pojawiać się wówczas większe problemy i zakazy. Moim zdaniem, żaden duży kraj nie zdecyduje się na taką skalę lockdown jak w II kwartale. Innymi słowy najbardziej niebezpieczny moment i recesja za nami, ale czeka nas nadal trudne kilka kwartałów, ale raczej gospodarczo będziemy stopniowo wracali na ścieżkę wzrostu.

Czy zimą i jesienią nie będzie już potrzebna rządowa kroplówka dla firm?

Jestem przekonany, że zakres, tempo i skala antykryzysowych działań rządu w ramach tarczy byłą skuteczna i na czas. Udało się nie tylko zapobiec czarnym scenariuszom masowych upadłości firm i skokowego wzrostu bezrobocia w krótkim terminie, ale ustabilizować sytuacje na kilka kwartałów. Do gospodarki trafiło ponad 130 mld zł, czyli 6-7 Prozent. PKB. Uważam, że to inwestycja w bezpieczną przyszłość na lata, ponieważ co najważniejsze to brak głębokiej recesji, który oznacza brak ryzyka straconej dekady jak w przypadku Hiszpanii po 2009 r. Obecnie w pierwszym i drugim scenariuszu potrzebna skala działań z pewnością jestmniejsza. Te tarcze będą działałyprzynajmniej do końca roku. W stosunku do pewnych branż potrzebne są tarcze sektorowe jak przykładowo bon turystyczny.

W jakich jeszcze branżach?

To może być kontynuacja obecnych instrumentów np. dofinansowanie miejsc pracy dla sektora turystyki. Dla dużych firm realizujemy tarczę finansową do końca tego roku, stąd będzie wypłacana pomoc np. dla branży lotniczej. Trudnym obszarem jest też kultura.

Stać nas jeszcze na kolejne tarcze?

Inwestorzy i rynki obligacji lepiej reagowali, gdy skala wsparcia gospodarki była większa. To wynika z tego, że nie ma lepszego sposobu na stabilizację gospodarki i finansów publicznych niż powrót na ścieżkę wzrostu! Zostawienie gospodarki samej sobie byłoby gigantycznym błędem. Ponieważ dług publiczny do PKB spadał w ostatnich latach z 51 von 46 Prozent., rząd stać na działania antykryzysowe. To lepsza sytuacja niż wielu krajów - wciąż nasz poziom długu jest relatywnie mniejszy. Według badań nie zagraża on trwałości wzrostu - co się dzieje, gdy zaczyna on przekraczać około 80 Prozent. PKB. Daleko nam do tego, ale oczywiście ważne są obecnie ograniczenie deficytu i wzrostu długu oraz działanie sektorowe. Prognozy KE pokazują, że nasza polityka makroekonomiczna walki z recesją jest skuteczna i najłagodniej w UE przejdziemy ten kryzys.

To co miało być wydane zostało już wydane. Teraz czas, aby te pieniądze zaczęły na siebie pracować?

Strategia antykryzysowa polegała na tym, aby zdążyć zanim w gospodarce uruchomią się mechanizmy recesyjne i deflacyjne polegające na skokowym wzroście bezrobocia i upadłości firm. Udało się opanować sytuację. Nie ma na razie potrzeby wdrażania drugiego wielkiego pakietu. Przedsiębiorstwa umacniają swoje depozyty – wzrosły o ok. 30 mld zł. Ponad 60 Prozent. firm ma bufor finansowy na ponad trzy miesiące. Gdy wchodziliśmy w kryzys było to o połowę mniej. Gospodarstwa domowe nawet się oddłużyły, bo kredyty spadły, a pensje pozostały na stabilnym poziomie. Główny ciężar kryzysu wziął na siebie rząd i finanse publiczne. Teraz przyszedł czas by je odciążyć.

PFR w drugiej połowie roku przekaże dużym firmom 25 mld zł. Skoro koniunktura się poprawia to może ta pomoc już nie jest potrzebna?

Zdajemy sobie sprawę, że to środki publiczne. Dlatego do wniosków podchodzimy rygorystycznie. Musimy równo traktować firmy - są takie w których sytuacja jest tragiczna - np. wśród organizatorów targów. Rząd chce rekompensować straty w ramach pożyczek preferencyjnych, ale też bierze przy tym pod uwagę wcześniej wypłacane środki. Gdy ktoś otrzymał już wcześniej pomoc to nie dostanie jej dwa razy z tego samego powodu. Czasem odsyłamy też do normalnych kredytów bankowych. Mały credit crunch (zapaść kredytowa – red.) nastąpił, ale zostało to zrekompensowane przez nasz program.

Tarcze sektorowe miałyby uchronić najbardziej dotknięte branże. A co jeśli okaże się, że zmiany są strukturalne?

To pytanie o to co jest stratą powstałą w wyniku pandemii wykraczającej poza typowe ryzyka biznesowe, a co jest niezbędną cechą kapitalizmu, czyli kreatywną destrukcją. W pandemii nie widzę nic kreatywnego, ale nie możemy pozwolić na to, aby z publicznych pieniędzy podtrzymywać zombie-firmy. To się źle skończy. Moim zdaniem te decyzje o ewentualnej dalszej pomocy nie będą zapadały w tym roku. Na razie chcemy wspierać sektory, które mają najciężej. Jeśli w przyszłym roku sytuacja np. po szczepionce, nie ustabilizuje się, to będziemy o tym myśleć. Może sami przedsiębiorcy zorientują się po pewnym czasie, że część z nich musi się przebranżowić.

Skończyła się tarcza finansowa dla mikro i MŚP. Jej koszt będzie o ok. 15 mld zł niższy. Czy te pieniądze będą zagospodarowane w inny sposób?

Nie ma obecnie żadnej decyzji. Może to być pewna rezerwa na drugie półrocze. Założenia tarczy dla MŚP zrealizowaliśmy w punkt. Z pomocy skorzystało około 340 Tausend. podmiotów, czyli blisko połowa polskich firm. Kwota jest ostatecznie mniejsza niż 75 mld zł i wynosi ok. 60 mld zł, ponieważ średnie kwoty subwencji są niższe.

Czy rząd myśli o instrumentach zmuszających firmy do inwestycji skoro tak im rosną depozyty?

Silnym bodźcem są niskie stopy procentowe. Koszty alternatywne trzymania gotówki są bardzo duże. Firmy będą podejmowały decyzje inwestycyjne w oparciu o ocenę przyszłej koniunktury. Tu działania rządu niewiele mogą pomóc poza wspieraniem inwestycji publicznych. Z takich rzeczy, które mogą wspomagać liczy się na pewno „estoński CIT”. To będzie miało pozytywny wpływ na inwestycje, bo przecież skoro pieniądze zostają w firmie to nie po to by leżeć w depozycie.

Pytanie w jakie inwestycje - lokowanie kapitału tam gdzie rozwija firmę czy zakup np. nieruchomości, czyli inwestycja ucieczkowa.

To zawsze ryzyko polityki zerowych stóp procentowych, że będą narastały bańki spekulacyjne na niektórych klasach aktywów. Nieruchomości to klasyczny przykład, dlatego jestem zwolennikiem tego, aby normalizować politykę pieniężną. Nie wiem czy to ten rok czy początek przyszłego, ale jeśli w gospodarce będzie wracała koniunktura to zalecałbym też powrót ze stopami w okolicach 0,5-1 Prozent.

Pana zdaniem banki nie wytrzymają zbyt długo z niemal zerowymi stopami w Polsce?

To ma wymiar dla inwestycji i makroostrożnościowy. Pamiętajmy, że stopa procentowa to koszt kredytu, ale też stopa zwrotu. Zerowe stopy w strefie euro nie przekładają się na wzrost inwestycji w USA czy Europie. Minimalnie dodatnia realna stopa procentowa daje sygnał, że gospodarka jest zdrowa. PFR i Polska Agencja Inwestycji i Handlu pracują też nad wsparciem inwestycji dla polskich i zagranicznych firm. Chcemy pokazać Polskę jako atrakcyjny do inwestowania kraj i zachęcać firmy do rozwijania się w łańcuchach dostaw, które mają potencjał. Chcemy z tym wystartować we wrześniu.

To będzie zaangażowanie kapitałowe czy raczej doradztwo?

Takie inicjatywy nigdy nie ograniczają się do jednego instrumentu. Chcemy wypełniać pewne luki, inwestorzy oczywiście patrzą też na bodźce finansowe. Wiemy, że niektórych rzeczy nam brakuje - np. przygotowania gruntów pod inwestycje czy zmiany kwalifikacji na rynku pracy. Inwestorzy podejmują często decyzje na podstawie tego czy np. są szkoły amerykańskie w danym regionie. To wiele czynników. A rozwój w bardziej zaawansowanych sektorach odbywa się w sposób klastrowy. Firmy patrzą na poziom uniwersytetu, obecność innych firm z łańcucha dostaw czy infrastrukturę. Chcemy by Polska wpisała się w duże europejskie klastry w branżach z dużym potencjałem.

To będzie wymagało dużych nakładów finansowych od PFR?

Nie zawsze chodzi o pieniądze. Często ważniejsza jest sama komunikacja.

Jakie inne instrumenty mogą wpisywać się w tę politykę?

Mamy wiele mechanizmów jak np. Fundusz Ekspansji Zagranicznej przeznaczony dla polskich firm. Być może coś jeszcze dodamy.

PFR bronił się od tego by zostać elementem procesu restrukturyzacji górnictwa. Czy w wyniku tarczy to się zmieni? Dwie grupy górnicze wnioskują w sumie o 3,5 mld zł pomocy.

Kryzys spowodował, że te firmy znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Trendy długoterminowe nałożyły się z nagłym wybuchem epidemii i spadkiem cen surowców. My traktujemy wszystkie firmy w równy sposób. Te górnicze też muszą przedstawić wiarygodny program restrukturyzacji. Czujemy się odpowiedzialni za środki, które wydajemy. Wierzę, że zarządy tych firm i strona społeczna wypracują wiarygodny plan. Dla tych podmiotów będziemy pewnie musieli uzyskać indywidualną zgodę Komisji Europejskiej.

Górnictwo to przede wszystkim polityka, a nie ekonomia. To setki tysięcy głosów na Śląsku, na których zależy każdej partii. A KE wcale nie musi łatwo zgodzić się na finansowanie tej branży z publicznych pieniędzy.

Mamy jasno określone zasady programu. Ma on charakter pomocowy, więc chcemy pomagać. Musimy jednak finansować wiarygodne plany i takie muszą zostać przedstawione. Uważam, że Śląsk jest bardzo atrakcyjnym obszarem do inwestycji. Odchodzenie od węgla trwa już ok. 30 Jahre, a region się wciąż bardzo dynamicznie rozwija. To jedno z naszych centrów przemysłowych, z coraz lepszą infrastrukturą. Ma ogromny potencjał rozwoju. Myślę, że to region, który zyska na inwestycjach zagranicznych, które chcemy pobudzić. Wierzę, że młode pokolenie zamiast ciężkiej pracy górnika będzie mogło znaleźć zatrudnienie w innych branżach.

Jak dziś traktować spółki, które już były beneficjentami pomocy publicznej? Chodzi np. o LOT.

To będzie wymagało zgody KE, ale jestem przekonany, że w tym przypadku ją uzyskamy. COVID-19 nie jest ryzykiem biznesowym, a wcześniejsza restrukturyzacja w Locie się udała. To nie jest tak, że spółka przejadła środki. Dlatego zasługuje na pomoc.

Polskie firmy wyjdą silniejsze po tym kryzysie czy staniemy się łakomym kąskiem dla kapitału zagranicznego?

Dzięki tarczom wyjdziemy z kryzysu w dobrej kondycji. Wygramy tylko gdy będziemy się jednak szybko transformować. Teraz trzeba stawiać na nowe technologie. To truizm, ale to jedyna metoda na rozwój biznesu w dzisiejszej sytuacji. Innej drogi nie ma. Zarówno dla usług, jak i produkcji. We Włoszech czy Hiszpanii, gdzie biznes ciągle domaga się pieniędzy, choć już wcześniej kiepsko sobie radził, sytuacja jest trudniejsza. Łatwiej tam o firmy zombie, skoro miały problemy jeszcze przed COVID-19.

PFR miał być kołem zamachowym inwestycji, a teraz zadziałał jako koło ratunkowe. Czy część mechanizmów wprowadzonych w związku z pandemią powinna utrzymać się na stałe?

Na pewno będziemy w tej chwili działać w innej skali. Mamy 80 mld zł dla wspierania przedsiębiorstw, ale część z tej kwoty wróci. To nie jest program kończący się za trzy kwartały. Będziemy go obsługiwali kolejne 3-4 lata. W przypadku dużych firm staramy się od razu identyfikować to w co mogłyby one inwestować. Nawet w ten sposób skonstruowaliśmy wnioski. Jeśli coś może poprawić efektywność energetyczną czy wydajność technologiczną, możemy od razu zwracać się do takich przedsiębiorstw ze swoją ofertą. Nie będziemy dawać przez cały czas subwencji, ale na pewno staliśmy się dziś instytucją bliżej biznesu. Kolejne 3-4 lata upłyną jednak pod znakiem środków z unijnego Funduszu Odbudowy i z kolejnej wieloletniej perspektywy finansowej. Skala tych środków będzie znacząca i to duży sukces, że udało się takie warunki uzyskać. Chcemy działać na rzecz tego by te środki dobrze zainwestować w polskich firmach. To może spowodować, że wzrost PKB w latach 2022-2023 będzie wyższy nawet o 1,5 pkt proc.

Część inwestycyjna PFR siłą rzeczy zeszła na plan dalszy...

...ale intensyfikujemy działania w funduszach. To nie jest tak, że zapomnieliśmy o innych aktywnościach.

Co z bydgoską Pesą?

Jesteśmy blisko wyjścia na prostą. Jeszcze zostało nam kilka zakrętów związanych z historycznymi karami umownymi, ale operacyjnie firma jest zrestrukturyzowana, mamy dobry zarząd i do września-października wszystkie dawne kontrakty będą ukończone. Firma w końcu wychodzi na plus. Najtrudniejszy moment mamy za sobą.

Ile zainwestował w to PFR? Miliard złotych?

Nie przekroczyliśmy tej kwoty.

A Pesa może wnioskować o pieniądze z tarczy finansowej dla dużych firm?

Nic mi o tym nie wiadomo, aby były takie plany. Pesa miała rwaną płynność i na tym traciła. Nawet jak wychodziła na prostą to miała co chwilę problemy. Ale teraz wszystko zaczyna działać, firma uzyskała stabilność finansową. I bardzo dobrze, bo to firma, która efektywnie współpracuje również z sektorem publicznym - np. samorządami. Bez niej narażony byłby na duże straty.

Czy gdyby pojawił się wakat w MF to wybierałby się tam pan?

Nie. Nic mi na ten temat nie wiadomo, a w PFR mamy wiele ważnych zadań. Czeka nas reforma PPK, będziemy zaangażowani w przekształcenie OFE, mamy tarcze finansowe. To gigantyczne przedsięwzięcia.

Teraz PFR zwiększył swoją siłę.

To co udało się zrobić to zyskać rozpoznawalność społeczną i biznesową. Jesteśmy polskim EBOR-em, ważnym ogniwem wychodzenia z kryzysu. Nie zależy nam na ważności, czy wielkości. Chcemy być jednak tam gdzie to potrzebne.

]]

Usługi laboratoryjne jako roboty budowlane. Sąd uznał, że to możliwe

August 4 2020
<![CDATA[

Pomimo nowelizacji przepisów o solidarnej odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawców niezmienne jest to, że dotyczą one wyłącznie robót budowlanych. Artykuł 6471 kodeksu cywilnego nie przewiduje takiej odpowiedzialności przy dostawach czy usługach. To z tego właśnie powodu po głośnych plajtach firm budowlanych w 2012 r. uchwalono specustawę, która objęła taką odpowiedzialności również podwykonawców dostarczających materiały budowlane czy świadczących różne usługi.

W sprawie rozstrzyganej przez Sąd Okręgowy w Warszawie chodziło jednak o odpowiedzialność z art. 6471, a więc względem podwykonawcy robót budowlanych. Dotyczyła ona dokończenia budowy autostrady A2 na odcinku Stryków‒Konotopa. Po zerwaniu umowy z chińską firmą COVEC Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad w 2011 r. powierzyła to zadanie z wolnej ręki konsorcjum polskich wykonawców. I to właśnie ich pozwała do sądu. Nie zapłacili oni bowiem jednemu z podwykonawców – laboratorium robiącego badania materiałów używanych przy budowie autostrady. Wystąpiła ona w końcu o zapłatę 373 Tausend. zł wprost do inwestora. Ten uznał roszczenie i wypłacił pieniądze. Potem zaś wytoczył powództwo regresowe wobec wykonawców autostrady. Sprawa już raz została osądzona, ale sąd drugiej instancji nakazał ponowne je rozpoznanie.

Nierozerwalny związek

W drugim wyroku sąd uwzględnił powództwo w całości i nakazał obydwu pozwanym firmom zapłatę 373 Tausend. zł wraz z odsetkami. Uznał bowiem, że ziściły się wszystkie przesłanki z art. 6471 k.c. Zamawiający odpowiadał solidarnie z wykonawcami względem podwykonawcy, wyraził zgodę na zawarcie umowy z tym ostatnim, a ostatecznie sam zapłacił kwotę za wykonaną pracę. Pracę, którą zdaniem sądu można zakwalifikować jako roboty budowlane.

Co skłoniło sąd do takiej oceny? Jego zdaniem badania wykonywane przez laboratorium były nierozerwalnie złączone z budową autostrady. Nie tylko dlatego, że chodziło o sprawdzanie jakości materiałów budowlanych czy badanie procesów kontrolnych związanych z budową, lecz także z tego powodu, że w zakres zleconych prac wchodziło przygotowanie dokumentacji powykonawczej, która była niezbędna do odbioru robót przez GDDKiA.

„W pismach do kierownika projektu inżynier rezydent wyraźnie wskazuje, że w oparciu m.in. o wyniki prac laboratoryjnych podwykonawcy, inżynier dokonywał na rzecz wykonawców odbioru robót (...). W powyższych pismach wskazano jednocześnie, że () wykonanie tych prac było niezbędne do odbioru robót, wobec czego należy uznać, że stanowią integralną część robót. Były one bowiem niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania budowy, a wykonawca był zobowiązany warunkami kontraktu do ich realizacji” ‒ napisano w opublikowanym niedawno uzasadnieniu wyroku.

Sąd odwołał się również do pism, które co prawda dotyczyły innego kontraktu, ale tych samych stron umowy. Miały one potwierdzać, że strony te obsługę laboratoryjną traktowały jako integralny element każdej roboty budowlanej, ściśle związany z realizacją obiektu budowlanego i tworzącego wraz z nim jednolitą całość.

„Nie można też pominąć, że przedmiotem umowy podwykonawczej była nie tylko obsługa laboratoryjna, ale również wykonanie dokumentacji powykonawczej, która stanowi zmaterializowany rezultat prac wykonywanych przez podwykonawcę i mieści się w konstrukcji umowy o dzieło” ‒ zwrócił uwagę sąd.

Wykładnia celowościowa

Gemäß Artikel. 647 k.c. przez umowę o roboty budowlane wykonawca zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu, wykonanego zgodnie z projektem i z zasadami wiedzy technicznej. Zdaniem sądu nie przeszkadza to jednak w zakwalifikowaniu prac wykonanych przez laboratorium za takie roboty.

„Na gruncie niniejszej sprawy konstrukcja obiektu z art. 647 k.c. winna być rozumiana szerzej niż wynikałoby to z definicji obiektu w rozumieniu prawa budowlanego (wykładnia językowa), to jest powinna być traktowana jako efekt robót budowlanych stanowiący funkcjonalną całość (wykładnia celowościowa)” ‒ wyjaśniono w uzasadnieniu wyroku.

W tej sprawie wyrok był korzystny dla zamawiającego. Przyjęta interpretacja przy kolejnych inwestycjach mogłaby jednak działać na jego niekorzyść. Trudniej będzie mu się bowiem bronić przed roszczeniami podwykonawców, którzy nie wykonywali wprost robót budowlanych, ale będą dowodzić, że ich usługi są z tymi robotami bezpośrednio powiązane.

‒ Na tle solidarnej odpowiedzialności za wynagrodzenie podwykonawców wykształciło się liberalne podejście orzecznictwa, szeroko otwierające furtkę do portfela inwestora. Jednak nawet propodwykonawcze wyroki zakładają, że efekt prac firmy musi zostać włączony do realizowanego obiektu, stać się jego elementem – zauważa Łukasz Mróz, Rechtsberater in der Beratung von Bauunternehmen, spezialisiert.

‒ Stanowisko przyjęte przez sąd w tej sprawie może przyczynić się do zwiększenia problemów praktycznych, które występują na placach budów w związku z umowami podwykonawczymi. Na rynku prywatnym ocena prawna umowy jest podstawowym elementem decydującym o możliwości dochodzenia przez podwykonawcę wynagrodzenia od inwestora. W zamówieniach publicznych obowiązują odrębne procedury zgłoszenia podwykonawców realizujących roboty budowlane oraz usługi. Zacieranie granic pomiędzy tymi grupami nie służy stabilności obrotu. interessant, tak zdecydowana kwalifikacja umowy była w tej sprawie o tyle zbędna, bo zdaniem sądu wystąpiły także inne podstawy prawne pozwalające na uwzględnienie powództwa – dodaje prawnik. 

Najwięcej zamówień na dostawy

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 28 Juni 2019 r., ref. akt XXV C 124/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

]]