Informacje prasowe

GP/BIZNES

KE: Mimo wzrostu protekcjonizmu UE nadal otwiera rynki eksportowe dla firm

Jun 17 2019
<![CDATA[

KE wskazuje, że przedsiębiorstwa europejskie napotykają na coraz większe bariery na rynkach zagranicznych, ale w efekcie jej działań od początku kadencji wyeliminowano 123 takie bariery. To pozwoliło na zwiększenie unijnego eksportu w 2018 r. o ponad 6 mld euro.

W raporcie wymieniono 45 nowych barier handlowych wprowadzonych w 2018 r. w państwach spoza UE. Oznacza to, że łącznie istnieje rekordowa liczba 425 środków w 59 różnych krajach, co kosztuje europejskie przedsiębiorstwa miliardy euro rocznie.

„W skomplikowanej sytuacji, z jaką mamy obecnie do czynienia, przy rosnącej liczbie napięć handlowych i środków protekcjonistycznych, UE musi nadal bronić interesów swoich przedsiębiorstw na rynkach światowych” - oświadczyła unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem.

Najwięcej barier handlowych utrzymują obecnie Chiny i Rosja, a następnie Stany Zjednoczone, Indie i Algieria.

KE podkreśla, że wysiłki UE na rzecz egzekwowania obowiązujących przepisów handlu międzynarodowego dają wyraźne rezultaty. W ubiegłym roku Komisja doprowadziła do usunięcia aż 35 barier handlowych, m.in. w Chinach, Japonii, Indiach i Rosji. Dotyczyły one ośmiu kluczowych sektorów eksportowych i inwestycyjnych UE, w tym rolnictwa i rybołówstwa, samochodów, wyrobów włókienniczych i skórzanych, wina i napojów spirytusowych, kosmetyków, produktów mineralnych, części do samolotów oraz sprzętu ICT.

Bariery w handlu i inwestycjach wyeliminowane w 2018 r. obejmowały m.in.: chińskie ograniczenia w odniesieniu do przywozu produktów z wołowiny i baraniny, rosyjskie nielegalne środki antydumpingowe dotyczące lekkich pojazdów użytkowych, cła na towary elektroniczne oraz obowiązkowe świadectwa weterynaryjne ograniczające wywóz wyrobów skórzanych w Indiach, ograniczenia dotyczące stosowania dopuszczonych dodatków w winie i napojach spirytusowych w Japonii czy obowiązkowe oznaczanie wyrobów włókienniczych w Egipcie.

Sprawozdanie Komisji w sprawie barier w handlu i inwestycjach jest publikowane corocznie od początku kryzysu gospodarczego w 2008 r. Jest ono oparte w całości na informacjach na temat barier handlowych i inwestycyjnych na rynkach zagranicznych, zgłoszonych przez europejskie przedsiębiorstwa.

]]

Polski obiad droższy o 30 proc. Rosną ceny warzyw i wieprzowiny

Jun 17 2019
<![CDATA[

Na razie wszystko jest pod kontrolą: sama inflacja w maju wyniosła 2,4 proc., czyli prawie tyle, ile wynosi cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego. NBP chciałby, aby ceny rosły w tempie ok. 2,5-proc., według niego to optymalny poziom dla gospodarki. Zdaniem ekonomistów presja inflacyjna rzeczywiście narasta, ale do drożyzny – rozumianej jako powszechny wzrost cen w całym przekroju koszyka najczęściej kupowanych towarów i usług – jeszcze daleko.

Jeśli jednak przyjrzeć się poszczególnym składowym tego koszyka, to są w nim towary, które podrożały bardzo wyraźnie, wręcz skokowo. I, co gorsza, jest to żywność, na którą przypada mniej więcej jedna piąta wszystkich wydatków konsumenckich. W maju jej ceny były o 5 proc. wyższe niż przed rokiem. Z opublikowanych w piątek danych GUS wynika, że najmocniej do inflacji dołożyły się ceny warzyw i mięsa. To, jak bardzo podrożały niektóre z nich, widać choćby w zestawieniu zintegrowanego systemu rolniczej informacji rynkowej. Dla przykładu hurtowa cena kapusty jest obecnie o 289 proc. wyższa niż rok temu, za cebulę płaci się 247 proc. więcej. Cena kilograma ziemniaków wzrosła z ok. 80 gr za 1 kg w połowie czerwca ub.r. do około 2,54 zł obecnie. Drogie warzywa to efekt ubiegłorocznych kłopotów rolników z utrzymaniem stanu upraw w warunkach długotrwałej suszy. Produkcja była mniejsza, więc i zapasów było mniej, szybciej się wyczerpały i podaż warzyw silnie spadła. – Bieżący rok także nie rozpieszcza. Susza, silne wiatry, przymrozki, a następnie ulewy i grad – już dawno nie było takiej kumulacji negatywnych zjawisk atmosferycznych na początku sezonu wegetacji – zauważa Marta Skrzypczyk, dyrektor BNP Paribas Bank Polska.

Eksperci z Rynku Hurtowego Bronisze dodają, że z tego powodu część producentów musiała dokonać podwójnych wysiewów warzyw, co przełoży się na koszty ich wytworzenia, a w efekcie na ceny.

Susza z poprzedniego roku wpłynęła też m.in. na kondycję zbóż, przez co dziś trzeba więcej płacić nie tylko za pieczywo (za chleb 0,5 kg niemal 12 proc. więcej r/r), ale i piwo (o 5,4 proc.). Z kolei drożejąca wieprzowina (jej ceny w maju były o ok. 12 proc. wyższe niż rok wcześniej) to efekt drastycznego spadku produkcji w Chinach, które walcząc z epidemią afrykańskiego pomoru świń, masowo likwidują hodowle.

– Prognozuje się, że w Chinach produkcja spadnie w całym roku o ok. 30 proc. r/r To jakby wybić wszystkie świnie w USA. Tak drastyczny spadek pogłowia spowoduje silny wzrost importu wieprzowiny do Chin. To wpłynie na wzrost cen skupu trzody chlewnej, co z kolei przyczyni się do wzrostu cen pozostałych gatunków mięsa, będących substytutami wieprzowiny, czyli w szczególności drobiu – wyjaśnia Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole.

Efekt: polski obiad typu schabowy z ziemniakami i kapustą kosztuje o ponad 30 proc. więcej niż rok temu.

Zdaniem Jakuba Olipry dynamika cen żywności osiągnie swoje maksimum w III kwartale roku i może ukształtować się na poziomie nawet 6,5 proc. wyższym r/r – Głównym czynnikiem ryzyka dla takiego scenariusza są warunki agrometeorologiczne wśród kluczowych światowych producentów żywności oraz w Polsce, a także dalszy rozwój sytuacji związanej z ASF w Chinach – podkreśla.

Ostatnie warunki pogodowe będą bowiem miały wpływ już nie tylko na warzywa, ale też owoce, w przypadku których na razie mamy do czynienia z deflacją. Zdaniem Jakuba Olipry w III kwartale dojdzie do odwrócenia tej sytuacji. Marta Skrzypczak dodaje, że będzie to widoczne przede wszystkim w przypadku truskawek, czereśni, malin oraz, w dalszych miesiącach, jabłek.

Eksperci dodają, że do wzrostu cen w kolejnych miesiącach przyczyni się również podatek handlowy, który najprawdopodobniej wejdzie w życie w sierpniu wraz z uprawomocnieniem się wyroku TSUE. – Oczekujemy, że w znacznym stopniu zostanie on przerzucony na konsumentów – mówi Olipra.

Dlatego to w sklepach można oczekiwać w kolejnych miesiącach największych wzrostów, bo na bazarach i targach już są widoczne. Producenci z powodu podwyżek cen surowców próbują obecnie renegocjować z sieciami kontrakty. Efekty rozmów poznamy najwcześniej za miesiąc. – Tyle minimum trwa zmiana warunków. Bywa nawet, że osiągnięcie porozumienia zajmuje kilka miesięcy – dodaje Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso.

Ale nawet jeśli ceny żywności podbiją jeszcze inflację, nie powinno to zdestabilizować całej gospodarki. Tak przynajmniej uważa Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. – Nawet jeśli inflacja przekroczy 3 proc., a na początku przyszłego roku pewnie 3,5 proc., bo podrożeje energia, a rząd nie będzie już tego kompensował, to ciągle nie jest to szczególnie wysoki poziom – mówi.

Według niego Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się teraz na podwyżki stóp procentowych, żeby tłumić wzrost cen. Bo oprócz tego, że taka decyzja byłaby spóźniona (jej skutki widoczne byłyby dopiero za rok, półtora), to jeszcze jej pośrednim skutkiem mogłoby być pogłębienie spowolnienia gospodarki, które wciąż przed nami.

]]

Amerykanie zadomowią się nad Wisłą. Co zawiera deklaracja podpisana przez Dudę i Trumpa?

Jun 17 2019
<![CDATA[

Prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump podpisali w ubiegłym tygodniu deklarację o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA na terytorium Polski. Nie jest to dokument prawnie wiążący. Teraz na linii Ministerstwo Obrony Narodowej – Pentagon będą negocjowane szczegółowe umowy, których podpisanie jest planowane podczas niepotwierdzonej jeszcze, ale planowanej na wrzesień wizyty Trumpa w Warszawie. Jak od miesięcy informowaliśmy na łamach DGP, nie powstanie jedna nowa baza o roboczej nazwie Fort Trump.

Deklaracja zawiera siedem podpunktów. Przewidywane jest utworzenie Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego USA w Polsce i utworzenie „eskadry bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Sił Powietrznych USA, przeznaczonych do działań wywiadowczych, zwiadowczych i rozpoznawczych”. Co ważne, „Stany Zjednoczone zamierzają udostępniać Polsce, stosownie do okoliczności, informacje uzyskane w wyniku działań tej eskadry w celu wspierania naszych założeń obronnych”. – Obecność tych bezzałogowców zwolni z zadań nasze samoloty F-16, które z zasobnikami rozpoznawczymi bardzo często latają nad wschodnią granicę, by fotografować, co się tam dzieje. Reapery mogą nad danym terenem wisieć kilkanaście godzin. To duży plus, który odciąży nasze wojsko – tłumaczy Mariusz Cielma, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”.

Deklaracja mówi także o „utworzeniu w Polsce zdolności sił specjalnych USA w celu wsparcia operacji powietrznych, lądowych i morskich”. – Amerykańscy specjalsi to w pewnym sensie ojcowie naszych sił specjalnych. I choć nasze jednostki tego rodzaju mogą czuć się dopieszczone na tle reszty wojska, to mają też słabości, np. wsparcie lotnicze. Tak więc nawet wspólne ćwiczenia polsko-amerykańskie powinny nam dużo dać. Być może pozwoli to też na rozbudowę wirtualnego poligonu. My na takie ćwiczenie jeździliśmy m.in. do Jordanii. Nasi komandosi na pewno na tym skorzystają – dodaje Cielma.

Jeśli chodzi o instalacje szkoleniowe, to polscy żołnierze powinni też zyskać na utworzeniu Centrum Szkolenia Bojowego (CSB) w Drawsku Pomorskim. W końcu też będą mogli się tam szkolić. W podpisanym dokumencie jest mowa także o „utworzeniu bazy lotniczej załadunkowo-rozładunkowej w celu wspierania przemieszczenia się wojsk dla odbycia ćwiczeń lub na wypadek kryzysu”. Chodzi o rozbudowę instalacji na zachodzie Polski, głównie w okolicach Powidza, gdzie jest już lotnisko i budowane są magazyny, w których ma być trzymany ciężki sprzęt Amerykanów.

Jest to ważne o tyle, że ludzi można przerzucić w kilkanaście do kilkudziesięciu godzin, a znaczne ilości ciężkiego sprzętu są transportowane przez Atlantyk drogą morską, tak więc zajmuje to więcej czasu. Pod kątem szybkiego wzmocnienia sił sojuszniczych w Polsce istotne jest również rozbudowanie amerykańskiego komponentu logistycznego. Z myślą o takim wzmacnianiu będą budowane również koszary (w sumie na ok. 10 tys. żołnierzy). Ma powstać również amerykański szpital wojskowy.

Zapowiadane wzmocnienie obecności amerykańskiej zauważono w Moskwie. „Z żalem odebraliśmy decyzję Waszyngtonu i Warszawy o rozmieszczeniu w Polsce wzmocnionego kontyngentu wojskowego USA. Uważamy, że w ten sposób zadano potężny cios jednemu z kluczowych postanowień Aktu stanowiącego Rosja-NATO z 1997 r.” – napisało w komunikacie rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zareagowała na to amerykańska ambasada w Warszawie. „Wbrew wprowadzającemu w błąd tweetowi rosyjskiej ambasady, rozmieszczenie amerykańskich sił wojskowych w Polsce jest całkowicie zgodne z naszymi zobowiązaniami wobec NATO i ma charakter obronny. Należy przypomnieć, że rosyjskie prowokacje wymagały od NATO działań w celu ochrony granic PL” – czytamy.

Wzmocnienie obecności amerykańskiej w naszej części Europy jest odpowiedzią na agresję Rosji na Ukrainę w 2014 r. „Współpraca Polski i USA wpisuje się w zwiększanie przez NATO zdolności do odstraszania i obrony na wschodniej flance. Skala i charakter obecności USA są zgodne z założeniami defensywnej strategii NATO, co pozwala na zachowanie kruchego konsensusu wokół polityki NATO wobec Rosji” – napisał w swoim komentarzu Marcin Terlikowski, kierownik projektu Bezpieczeństwo Międzynarodowe w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

„Zacieśnianie współpracy z Polską wzmocni spójność polityczną NATO, ponieważ przeczy tezom o erozji relacji transatlantyckich, co podkreślił sekretarz Sojuszu (…). Nie odpowiada jednak na problemy systemów przeciwdostępowych Rosji, które w warunkach konfliktu będą głównym ograniczeniem dla wsparcia wschodniej flanki siłami wzmocnienia. Dlatego USA będą coraz mocniej wzywać sojuszników europejskich do zwiększania wydatków obronnych” – prognozuje analityk. 

]]

Dywidenda PKN Orlen za 2018 r. największe w historii spółki

Jun 14 2019
<![CDATA[

Uchwałę o podziale zysku i wysokości dywidendy za 2018 r., zgodnie z rekomendacją zarządu PKN Orlen, przyjęło Zwyczajne Walne Zgromadzenie (ZWZ) spółki.Decyzja ta oznacza, że z zysku PKN Orlen za 2018 r. w wysokości 5 mld 434 mln 149 tys. 842,17 zł na dywidendę przeznaczona zostanie kwota 1 mld 496 mln 981 tys. 713,50 zł, co daje 3,5 zł na jedną akcję, a pozostała część, czyli 3 mld 937 mln 168 tys. 128,67 zł, przekazana będzie na kapitał zapasowy płockiego koncernu.

Zgodnie z uchwałą przyjętą przez piątkowe ZWZ PKN Orlen, dniem dywidendy będzie 22 lipca 2019 r., natomiast 5 sierpnia 2019 r. - dniem jej wypłaty.Jak informował wcześniej płocki koncern, wzrost wysokości dywidendy do poziomu 3,5 zł na jedną akcję „odzwierciedla stabilną sytuację finansową spółki i efekty wdrożonych planów rozwojowych”. Pierwszą dywidendę dla akcjonariuszy w wysokości 0,05 zł na jedną akcję PKN Orlen wypłacił z zysku za 1999 r.

Identyczną kwotę płocki koncern wypłacił z zysku za 2000 r. W kolejnych latach wysokość dywidendy wynosiła tam: z zysku za 2001 r. - 0,12 zł, za 2002 r. - 0,14 zł i za 2003 r. - 0,65 zł na jedną akcję.Dywidenda PKN Orlen z zysku netto za 2004 r. wyniosła 2,13 zł, a za 2007 r. było to 1,62 zł na jedną akcję. W latach 2005-06 i 2008-11 spółka nie wypłacała dywidendy. Z kolei dywidenda PKN Orlen za 2012 r. wyniosła 1,50 zł, a z zysku za 2013 r. 1,44 zł na jedną akcję.

Dywidenda za 2014 r. w wysokości 1,65 zł została wypłacona z kapitału zapasowego koncernu. Natomiast dywidenda z zysku spółki za 2015 r. wyniosła 2 zł na akcję.W czerwcu 2018 r. ZWZ PKN Orlen zdecydowało, aby z rekordowego zysku netto spółki za 2017 r., w wysokości 6,1 mld zł, przeznaczyć na wypłatę dywidendy ponad 1,28 mld zł, czyli 3 zł na jedną akcję. Taką wysokość dywidendy - identyczną jak rok wcześniej - rekomendował wcześniej zarząd płockiego koncernu.

Z danych publikowanych przez PKN Orlen wynika, iż obecnie Skarb Państwa posiada tam 27,52 proc. akcji, Nationale Nederlanden OFE – 7,01 proc., Aviva OFE – 6,6 proc., a pozostali akcjonariusze, w tym instytucjonalni i indywidualni – 58,87 proc. Od czerwca 2018 r. uprawnienia do wykonywania prawa z akcji PKN Orlen wykonuje premier – wcześniej był to minister energii.

]]

Fundusze unijne przyczyniły się do przyspieszenia rozwoju Polski

Jun 14 2019
<![CDATA[

"Wczoraj pękła symboliczna bariera w #funduszeUE. Wartość inwestycji z dofinansowaniem UE w Polsce to już 400 mld zł. Tydzień temu mieliśmy kolejne małe święto. Liczba takich inwestycji w Polsce przekroczyła 50 tysięcy" - czytamy w piątkowym wpisie szefa MIiR.

Według Kwiecińskiego fundusze unijne przyczyniły się do przyspieszenia rozwoju Polski i przyniosły wymierne korzyści.

Jak podkreśla MIiR, pozwalają one m.in. na nadrabianie zaległości rozwojowych; chodzi o budowę dróg i autostrad, modernizację kolei, rozbudowę infrastruktury ochrony środowiska i energetycznej, parków technologicznych czy laboratoriów naukowych.

Fundusze wspierają także rozwój infrastruktury społecznej, służby zdrowia, szkół, ośrodków naukowych i uczelni oraz kultury, sportu, rekreacji i turystyki – w ten sposób podnieśliśmy jej poziom i dostępność - tłumaczy resort.

Według MIiR po 15 latach członkostwa w UE "mamy bardzo korzystny bilans finansowy przepływów między Polską a UE". Dane Ministerstwa Finansów za okres od 2004 r. do marca 2019 r. pokazują, że z unijnego budżetu pozyskaliśmy 163,7 mld euro, wpłacając jednocześnie do tego budżetu 53,7 mld euro. Oznacza to, że otrzymaliśmy ponad trzykrotnie więcej niż wpłaciliśmy, a bilans netto wynosi niemal 110 mld euro.

]]

O prawie do błędu przesądzi urzędnik. Przedsiębiorcy: To nie zadziała

Jun 14 2019
<![CDATA[

Pakiet Przyjazne Prawo to znacznie więcej niż tylko instytucja prawa do błędu. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii chce znowelizowania ponad 70 ustaw i wprowadzenia w nich kilkunastu ułatwień dla prowadzących działalność. Przedstawiamy najważniejsze propozycje.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że forsowane przez minister Jadwigę Emilewicz prawo przedsiębiorców do błędu zostanie wkrótce uchwalone – i to pomimo tego, że jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że pomysł zostanie raczej pogrzebany na skutek sprzeciwu innych resortów. Przypomnijmy: propozycja, aby w przypadku mniej istotnego naruszenia przepisów przedsiębiorca nie podlegał karze, jeżeli stwierdzone naruszenie zostanie przez niego usunięte w wyznaczonym przez organ kontrolny terminie – wywołała w rządzie i urzędach centralnych prawdziwą furię. „Skoro przedsiębiorcy popełniają błędy – to niech za nie płacą” – tak można skwitować ich stanowiska.

Ale na nic zdały się larum i protesty. Jak wynika z naszych informacji, zaproponowana przez resort przedsiębiorczości nowa instytucja, będąca ukłonem ku przedsiębiorcom, wraz z całym pakietem zmian Przyjazne Prawo (choć nieco zmodyfikowanym i okrojonym na skutek międzyresortowej burzy dostała już zielone światło premiera. Projekt ustawy już w najbliższych dniach trafi na Stały Komitet Rady Ministrów i ma zostać uchwalony jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Przedsiębiorcy chwalą pomysł. Ale mają dwa zastrzeżenia. Po pierwsze – pytają, dlaczego nowe prawo miałoby dotyczyć tylko tych, którzy prowadzą działalność wpisaną do CEIDG? Po drugie – ich zastrzeżenia budzi to, że to urzędnik – decydując o tym, czy od kary odstąpić – będzie oceniał, czy dane naruszenie jest rażące, czy nie. Tym bardziej że na etapie projektu wiele urzędów i inspekcji wyraźnie dawało do zrozumienia, że nie zgadza się z zamysłem i że w przypadku kontrolowanego przez nich obszaru – nowa instytucja nie powinna mieć zastosowania. Co więcej, przedsiębiorcy obawiają się, że ostatecznie na skutek ich nacisków na etapie prac sejmowych do takiego ograniczenia zakresu zastosowania nowej instytucji dojdzie. A wtedy może okazać się, że nie tylko ona nie zadziała w praktyce, ale i w rzeczywistości będzie miała tak wąski zakres, że będzie dla nikogo.

Uwaga! Od maja kolejne zmiany w RODO – sprawdź jak przygotować się do kontroli przestrzegania przepisów >>>>

Organ oceni, czy naruszenie jest rażące

Dziś gdy przedsiębiorca się myli, a urzędnicy to wykryją, z reguły kończy się na administracyjnej karze pieniężnej lub grzywnie. Tymczasem – jak wskazuje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – to na ogół strzelanie z armaty do wróbla. Co więcej, szefowa resortu Jadwiga Emilewicz uważa, że większość naruszeń, które popełniają początkujący polscy przedsiębiorcy, wynika nie z ich złej woli, lecz zwykłych, niezamierzonych omyłek. Zasadne zatem jest przyjęcie, że jeśli są to błędy na mniejszą skalę, to nie zagrażają one interesom innych podmiotów prawa ani nie godzą w bezpieczeństwo publiczne czy porządek prawny. A zatem lepiej pouczać, by ktoś nie popełniał błędów w przyszłości, zamiast karać – co wielu przedsiębiorców denerwuje i wyrabia w nich nawyk unikania administracji publicznej oraz niechęć do niej. Stąd pomysł wprowadzenia instytucji prawa do błędu. Znajdzie się ona w ustawie – Prawo przedsiębiorców, która ma zostać znowelizowana przez pakiet Przyjazne Prawo, czyli ustawę o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CZYTAJ WIĘCEJ NA EDGP>>>

]]

Pięciu podejrzanych o manipulację kursem spółki. Sprawa dotyczy afery GetBacku

Jun 13 2019
<![CDATA[

Dzisiejsze poranne zatrzymania spowodowały, że w aferze GetBacku zarzuty ma już 55 osób. Prokuratura Regionalna prowadzi w tej sprawie śledztwo od końca kwietnia 2018 r.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zapukali dzisiaj rano do czterech podejrzanych.

-Piąta osoba została zatrzymana w ciągu dnia – mówi nasz informator.

Udało nam się ustalić, że prokuratorzy postawili im dzisiaj zarzuty popełnienia przestępstwa manipulacji instrumentem finansowym w postaci akcji. Chodzi o spółkę EGB Investments, którą zakupił od funduszy zarządzanych przez Altus TFI wrocławski windykator GetBack.

-Na podstawie uzyskanych w sprawie dowodów ustalono, że zatrzymane osoby składały zlecenia i zawierały transakcje mogące wprowadzać w błąd innych uczestników obrotu co do rzeczywistego popytu, podaży i ceny akcji określonej spółki, powodując sztuczne ustalenie ich ceny – usłyszeliśmy od naszych źródeł bliskich śledztwu.

Przestępstwo zarzucane podejrzanym zagrożone jest karą więzienia od 3 miesięcy do 5 lat oraz grzywną do 5 mln zł.

Transakcje zakupu EGB Investements budzi kontrowersje od początku wybuchu afery GetBacku. W tej sprawie zarzuty mają już postawione m.in. Konrad K. były prezes windykatora, Piotr Osiecki, główny akcjonariusz i były prezes Altusa oraz Jakub Ryba, były członek zarządu Altusa. Pierwszy od blisko roku przebywa w areszcie tymczasowy. Dwaj pozostali – nie przyznają się do zarzucanych czynów - po kilku miesiącach odsiadki opuścili go decyzją sądu, bo prokuratura wnioskowała o areszt obawiając się matactwa w śledztwie.

Kulisy transakcji pomiędzy funduszami zarządzanymi przez TFI a GetBackiem odsłoniliśmy w Dzienniku Gazecie Prawnej jako pierwsi. Według prokuratury to największa szkoda majątkowa, jaką wyrządzono wrocławskiemu windykatorowi, a śledczy szacują ją na ok. 160 mln zł. Także Komisja Nadzoru Finansowego uważa, że GetBack przy transakcji o wartości 207,6 przepłacił za EGB aż 7-krotnie.

Co okoliczności zawartej umowy jest wiele znaków zapytania. Altus przekonuje, że wszystko odbyło się w zgodzie z zasadami rynkowymi. Jednocześnie z naszych ustaleń wynika, że akceptująca transakcję rada nadzorcza i akcjonariusze GetBacku nie dysponowali żadnymi niezależnymi wycenami przejmowanego EGB. Chociaż cenę wyliczyły znane firmy KPMG czy Haitong Bank, to obie twierdzą dzisiaj, że przygotowały jedynie oszacowanie wartości na podstawie liczb jakie otrzymali od zarządu GetBacku i studium inwestycji. Firmy odcinają się od tego, że dokumenty jakie dostarczyły zarządowi są wycenami.

Według naszych informatorów dzisiejsze zarzuty manipulacji kursem EGB Investments to m.in. pokłosie opinii biegłych, które zamówiła prokuratura w październiku i listopadzie ubiegłego roku.

-Obszerne wyjaśnienia w sprawie tej transakcji złożył także jeden z podejrzanych – mówi nasze źródło.

Altus w połowie ubiegłego roku – już po wybuchu afery i w związku z pojawiającymi się w mediach wątpliwościami – opublikował specjalną białą księgę, w której pokazał przebieg negocjacji z GetBackiem. Wskazał, że były one transparentne, a sprzedaż przebiegała przy udziale renomowanych doradców biznesowych oraz prawnych. Latem ubiegłego roku, jeszcze zanim dostał zarzuty i trafił do aresztu Piotr Osiecki, prowadził nawet z wrocławskim windykatorem negocjacje dotyczące możliwości odkupu aktywów EGB, ale stronom nie udało się dojść do porozumienia.

Wczoraj zatrzymany też został – w innym wątku śledztwa – kolejny były pracownik Idea Banku. Miał prowadzić sprzedaż obligacji GetBacku, ale jego pracodawca nie miał na to odpowiednich zgód nadzoru. -Podejrzany wprowadzał klientów w błąd co do właściwości oferowanych instrumentów finansowych, gwarancji zysku i bezpieczeństwa inwestowania w oferowane obligacje oraz ekskluzywności i krótkiej dostępności czasowej przedstawionej oferty, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie 3,36 mln zł – mówi nasze informator znający szczegóły ostatnich zatrzymań CBA.

Mężczyzna miał też ujawnić dane osobowe klientów Idea Banku. Na sam bank sprowadził zaś niebezpieczeństwo szkody majątkowej w wysokości ponad 2 mln zł. wyrządzić 2,06 mln zł szkody-Ma również zarzut przywłaszczenie dokumentów stwierdzających prawa majątkowe dwojga obligatariuszy w postaci oryginałów obligacji spółki GetBacku na 1,3 mln zł – informuje nasze źródło. Grozi mu za to nawet do 10 lat więzienia.

]]