Comunicados de prensa

GP / BIZNES

Krzysztof Inglot: Pora zbudować czytelną strategię dla pracowników spoza Polski

Nov 12 2019
<![CDATA[

Niestety dalej już tak dobrze nie jest. - Jeśli chodzi o cenę prądu, to np. w Niemczech czy Francji prąd jest tańszy; jest tam też prąd z zielonej energii, a inwestorzy często inwestują właśnie w takich krajach.

Inglot zwraca też uwagę na inny słaby punkt - poziom szkolnictwa wyższego. - Odbiega często od uczelni zachodnich, po których studenci zdecydowanie lepiej sobie radzą na rynkach pracy. Wyższy jest zdecydowanie poziom mentoringu. W obszarze innowacyjności i know how w edukacji, nie mamy zbyt wiele do zaoferowania inwestorowi – mówi Krzysztof Inglot.

- Jeśli będzie tak, że zabraknie rąk do pracy, to może się okazać, że stracimy naszą główną ofertę rynkową z punktu widzenia inwestycji globalnych. Jeśli nie będzie pracownika, nikt nie wybuduje fabryki za kilkanaście milionów euro. Do tego wysokie koszty energii… Może się okazać, że nasza gospodarka przestanie być konkurencyjna – przestrzega prezes prezes Personnal Service. - Na polski rynek Polacy, którzy wyjechali z kraju nie wrócą szybko, bo szanse społeczne długo nie będą jeszcze wyrównywane w porównaniu z Wielką Brytanią, Niemcami czy Francją. A pracowników z Ukrainy coraz częściej trudno pozyskać. Stoimy przed decyzją, czy budujemy czytelną strategię imigracji ukraińskiej, czy doprowadzimy do tego, że zabraknie nam rąk do pracy, gdy otworzy się rynek niemiecki.

]]

Fundacja rodzinna konieczna, by zaplanować zmiany pokoleniowe w polskich firmach

Nov 12 2019
<![CDATA[

Główną zaletą fundacji rodzinnych jest umożliwienie skonsolidowania biznesu rodziny, ustalenia zasad zarządzania firmą rodzinną oraz elastycznego i zgodnego z wolą nestorów określenia kręgu beneficjentów oraz świadczeń na ich rzecz, a w szerszej perspektywie - zachowanie rodzinnego charakteru biznesu.Rozwiązanie potrzebne przedsiębiorcomZmiana pokoleniowa, podobnie jak zdarzenia losowe, są dużym wyzwaniem dla polskich firm rodzinnych. Zdarza się, że dobrze prosperujący i budowany przez lata biznes nagle zostaje pozbawiony osoby sterującej, a razem z nią jej wizji i wartości. Dodatkowo, do głosu dochodzą konflikty pomiędzy członkami rodziny, negatywnie wpływające na działalność firmy rodzinnej, pojawia się konieczność spłaty niektórych spadkobierców niezainteresowanych prowadzeniem rodzinnego biznesu - co w konsekwencji osłabia przedsiębiorstwo i pozbawia je płynności. Istniejącym w innych porządkach prawnych narzędziem pozwalającym zaplanować sukcesję i uniknąć powyższych trudności są właśnie fundacje rodzinne, których niestety brakuje w polskim systemie prawnym.Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii dostrzegło ten problem i przeprowadziło konsultacje w sprawie wprowadzenia fundacji rodzinnej do polskiego ustawodawstwa. Co wyróżnia fundację rodzinną?Fundację rodzinną od obecnej dotychczas w prawie polskim fundacji odróżnia to, że nie realizuje ona celów użytecznych społecznie i gospodarczo, ale służy kontynuacji rodzinnego biznesu i zapewnieniu świadczeń członkom konkretnej rodziny.W proponowanym przez nas modelu fundacje rodzinne nie emitują udziałów/akcji/innych tytułów udziałowych, a beneficjenci nie mogą zbyć przysługujących im praw. W fundacji rodzinnej chodzi bowiem o zapewnienie im stałego, periodycznego wsparcia w zakresie jakim potrzebują tego w danym etapie życia, np. w zależności od wieku, rozpoczętej edukacji, założenia rodziny, stanu zdrowia, itp.Przedsiębiorcy preferują polskie rozwiązania od zagranicznych fundacjiZarówno praktyka PwC, jak i wynik konsultacji potwierdzają, że wprowadzenie polskiego rozwiązania w zakresie fundacji rodzinnej byłoby zdecydowanie preferowane i pożądane przez przedsiębiorców. Zadaniem, jakie stoi teraz przed ustawodawcą, jest zapewnienie, aby polska fundacja rodzinna była tak samo atrakcyjna, co jej zagraniczne odpowiedniki. Naszym zdaniem kluczowe jest, aby pozostawić założycielowi dużą swobodę w określaniu zasad zarządzania fundacją, kręgu beneficjentów oraz świadczeń na ich rzecz. Zasadne wydaje się też, aby nie obciążać przedsiębiorców dodatkowymi daninami publicznymi w związku z samym przeniesieniem aktywów z fundacji zagranicznej do polskiej. W innym wypadku potencjał powrotu do Polski kapitału umieszczonego w zagranicznych podmiotach związany z powołaniem polskiej fundacji  nie zostanie wykorzystany.Przemyślane zasady opodatkowaniaWażne jest, aby wprowadzeniu polskiej instytucji towarzyszyła przemyślana koncepcja podatkowa. Brak dobrej legislacji spowoduje, iż w praktyce fundacja rodzinna nie będzie wykorzystywana z uwagi na niejasne lub zbyt restrykcyjne przepisy podatkowe.Proponowany przez PwC model opodatkowania fundacji rodzinnej zakłada brak przeszkód podatkowych dla wyboru tej instytucji dla osób chcących w ten sposób zaplanować swoją sukcesję oraz brak specyficznych zachęt podatkowych dla wyboru tego podmiotu przez osoby, dla których planowanie sukcesji ma drugorzędne znaczenie, a chciałyby jedynie skorzystać z określonych preferencji podatkowych. Fundacja powinna być podatnikiem podatku dochodowego od osiągniętych zysków, podobnie opodatkowaniu powinny podlegać świadczenia otrzymywane przez beneficjentów.Fundacja rodzinna w obrocie gospodarczym...Rozwiązania dotyczące fundacji rodzinnych należy też odpowiednio wpisać w funkcjonujący system prawny i obrót gospodarczy. Pierwszym krokiem może być nadanie właściwej nazwy nowej instytucji.W Polsce słowo „fundacja” kojarzy się z podmiotem działającym dla realizacji celów społecznie użytecznych. Zwiększa to ryzyko nieporozumień i pomyłek co do charakteru prawnego fundacji rodzinnej. Lo que es más, nazwy wielu dotychczasowych fundacji realizujących cele publiczne zawierają nazwiska fundatorów. Nazwa „fundacja rodzinna” mogłaby być zastąpiona inną, np. „Rodzinny Fundusz Sukcesyjny”.Ważną kwestią jest też zapobieganie sytuacjom, gdy przeniesienie majątku do fundacji utrudni dochodzenie roszczeń wierzycielom założyciela. W tym przypadku fundacja rodzinna powinna odpowiadać solidarnie z założycielem za jego zobowiązania sprzed powołania fundacji rodzinnej – bez osobnych ograniczeń czasowych (zgodnie z ogólnymi terminami przedawnienia) i do wartości przekazanego jej majątku.Aby zapewnić przejrzystość działania fundacji rodzinnej naszym zdaniem konieczne jest wprowadzenie obligatoryjnego wymogu badania sprawozdań finansowych fundacji rodzinnej przez biegłego rewidenta – niezależnie od wartości aktywów czy też osiąganych obrotów. Badanie to powinno być rozszerzone o weryfikację sposobu wydatkowania środków fundacji w oparciu o statut i bezwzględnie obowiązujące przepisy prawa. Powyższe jest szczególnie istotne z uwagi na fakt, że część beneficjentów nie będzie na co dzień uczestniczyć w zarządzaniu fundacją rodzinną ani posiadać profesjonalnych kompetencji do oceny jej rzeczywistej sytuacji finansowej. Fundacje rodzinne nie powinny natomiast podlegać dedykowanemu nadzorowi organów państwowych, gdyż stanowią własność prywatną i są powołane, aby realizować cele prywatne....i w relacjach rodzinnychWskazywaną często zaletą zagranicznych fundacji rodzinnych jest wyłączenie biznesu rodzinnego spod zwykłego trybu dziedziczenia, w tym od ewentualnych roszczeń zachowkowych. Pozwala to na zmniejszenie ryzyka konfliktów pomiędzy spadkobiercami oraz rozdrobnienia majątku.Zastosowanie takiego rozwiązania może jednak mieć potencjalny negatywny wpływ i prowadzić do wystąpienia społecznie nieakceptowalnych sytuacji, gdy np. fundacja rodzinna zostanie wykorzystania do pozbawienia uprawnienia do zachowku np. małoletnich dzieci. Aby zapobiec takim przypadkom możliwe są dwa alternatywne rozwiązania:• wyłączenie roszczeń zachowkowych w zakresie majątku przekazanego fundacji rodzinnej – w połączeniu z mechanizmami ochrony spadkobierców w wybranych sytuacjach, gdy wymagają tego względy słuszności, lub• utrzymanie roszczeń zachowkowych w zakresie majątku przekazanego fundacji rodzinnej – w powiązaniu z możliwością finansowania wypłaty zachowku wyłącznie z zysku fundacji oraz rozłożeniem wypłaty zachowku w czasie.Potrzebna zmiana prawaFundacje rodzinne dadzą polskim przedsiębiorcom narzędzie pozwalające na zapewnienie trwałości biznesu i realizację wizji założyciela firmy pomimo zmian pokoleniowych. Wprowadzenie do polskiego prawa dobrej regulacji fundacji rodzinnej nie tylko wesprze rodzime firmy rodzinne w planowaniu sukcesji, ale może dać impuls do powrotu polskiego kapitału ulokowanego w zagranicznych podmiotach. Niemniej jednak, wyzwaniem stojącym przed ustawodawcą jest takie ukształtowanie regulacji prawnych i podatkowych dotyczących fundacji rodzinnej, aby umożliwiły one pełną realizację celów fundacji przy jednoczesnej ochronie interesów zarówno członków rodziny fundatora, jak i osób trzecich.Piotr Woźniakiewicz, dyrektor w zespole planowania sukcesji, PwC PolskaKatarzyna Kaczmarzyk, counsel, zespół planowania sukcesji, PwC Polska

]]

Polskie czołgi wjechały na minę. Nie ma szans na wyremontowanie Leopardów do końca 2020 r.

Nov 12 2019
<![CDATA[

Warta 2,4 mld zł umowa na modernizację czołgów została podpisana w ostatnich dniach 2015 r. Był to jeden z pierwszych dużych kontraktów zbrojeniowych zawartych w czasie, gdy ministrem obrony był Antoni Macierewicz, a jego prawą ręką odpowiedzialną za zakupy Bartosz Kownacki. Chodziło o 128 czołgów. Za realizację umowy odpowiadają Bumar Łabędy i Polska Grupa Zbrojeniowa. Prototypy miał stworzyć niemiecki Rheinmetall. Potem ok. dziesięciu sztuk miało być zmodernizowanych w Niemczech, gdzie przy okazji uczyliby się pracownicy Bumaru, a reszta maszyn miała zostać zmodernizowana już w Polsce. Całość miała być zakończona do końca 2020 r.

Tymczasem w lipcu 2018 r., gdy ministrem był już Mariusz Błaszczak, a za zakupy odpowiadał wiceminister Sebastian Chwałek, umowę aneksowano i dodatkowo miało być wyremontowanych 14 czołgów. Za kolejne 300 millones de PLN.

Na jakim etapie jest obecnie projekt modernizacji Leopardów 2A4? O to spytaliśmy Ministerstwo Obrony Narodowej, odpowiedzialny za kontrakty dla Wojska Polskiego Inspektorat Uzbrojenia oraz Polską Grupę Zbrojeniową. Nikt nie odpowiedział. Jednak w grudniu 2018 r. na stronie internetowej Polski Zbrojnej, która podlega resortowi obrony, można było przeczytać, że pierwszy prototyp jest już w od kilku miesięcy w Polsce. – Jego testy rozpoczęły się w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku w sierpniu 2018 r., a ich zakończenie przewidywane jest na luty 2019 r. – mówił wówczas kpt. Krzysztof Płatek, rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia.

Problem w tym, że do dziś Wojsko Polskie prototypów nie odebrało. Być może jednym z powodów jest to, że by egzemplarz odebrać, trzeba go ponoć przestrzelać z certyfikowanej niemieckiej i polskiej amunicji. Niemiecka jest. Polskiej nie ma. I nawet nikt na poważnie nie pracuje, by była, bo to wydatek idący w miliony złotych. To jednak informacje niejawne – oficjalnie nikt ich nie potwierdza. Nawet jeśli powody nieodebrania prototypu są inne, to fakty są takie, że od ponad roku Wojsko Polskie go nie przejęło.

Tymczasem umowa zakłada, że do końca przyszłego roku wyremontowane zostaną 142 sztuki. Z myślą o tym w Bumarze już kilkadziesiąt czołgów zostało rozłożonych – wstępnie przygotowanych do tej modernizacji. Oznacza to, że zamiast ćwiczyć na poligonach, stoją na terenie zakładu i Wojsko Polskie nie ma z nich żadnego pożytku. Z kolei Polska Grupa Zbrojeniowa pobrała już na ten projekt ponad miliard złotych zaliczek. Pieniądze wydano m.in. na części zapasowe i na sprzęt, który ma być w czołgach zainstalowany. W najgorszym dla PGZ, ale mało realnym, scenariuszu może się skończyć tak, że Grupa będzie musiała zwrócić resortowi obrony zaliczkę.

– Sami tworzymy sobie bezsensowny problem. Mamy czołg, który spełnia nasze wymagania, ale nie chcemy go odebrać, bo stworzyliśmy procedury, którym nie jesteśmy w stanie sprostać – mówi nam osoba, która jest zaangażowana w projekt.

To jedna strona medalu. Druga jest taka, że prototyp był faktycznie spóźniony. W takim przypadku zamawiający nalicza kary. A urzędnicy resortu i wojskowi nie chcą tego zrobić, m.in. dlatego, że to MON nadzoruje PGZ. Ale też nie mają prawnej furtki, aby móc kar nie nałożyć. Co ciekawe, w kierownictwie resortu obrony rozmawiano już o tym kilka razy, ale dotychczas sprawy w żaden sposób nie rozwiązano. Może to o tyle dziwić, że kilka miesięcy po podpisaniu wspominanego aneksu do umowy Sebastian Chwałek przeszedł do PGZ na stanowisko wiceprezesa i to on obecnie nadzoruje projekt modernizacji czołgów Leopard 2A4 do standardu Leopard 2Pl. A jest to bliski współpracownik ministra Mariusza Błaszczaka jeszcze z czasów, gdy szefował on Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w lipcu resort obrony podpisał z Bumarem umowę na modernizację czołgów T-72 za 1,75 mil millones de PLN. – Mamy do czynienia z kolejnym milowym krokiem do odbudowy potencjału polskiej armii – mówił wówczas premier Mateusz Morawiecki. Podpisano więc wówczas kontrakt na modernizację czołgów T-72 z podmiotem, który nie wywiązywał się z harmonogramu obowiązującego przy modernizacji czołgów Leopard. Ten kontrakt odbił się jednak szerokim echem z racji tego, że z punktu widzenia zdolności bojowych modernizacja T-72 niewiele zmieni. Za to zakład dostał finansową kroplówkę. – Skończy się tak, że w końcu ktoś znajdzie sposób, by nagiąć przepisy i ten prototyp odebrać, kary zostaną nałożone, potem zrobi się awantura, związkowcy zagrożą wyjściem na ulice i tak jak zazwyczaj, kary zostaną umorzone przez resort w 95 procentach – mówi nam człowiek przez lata związany ze zbrojeniówką na Śląsku. Nawet jeśli tak faktycznie będzie, zamiast w 2020 r. wojsko dostanie zmodernizowane czołgi z kilkuletnim opóźnieniem. 

]]

Czy w niedzielę 10 listopada sklepy będą zamknięte?

Nov 9 2019
<![CDATA[

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta weszła w życie 1 marca 2018 año. Zgodnie z nią handel w niedziele w tym roku jest dozwolony w jedną niedzielę w miesiącu - ostatnią, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą.

Desde 2020 r. zakaz handlu nie będzie obowiązywał jedynie w ostatnią niedzielę stycznia, Abril, czerwca i sierpnia, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą.

Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obowiązuje m.in. w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą, kawiarniach.

Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi kara w wysokości od 1 mil. zł do 100 mil. zł, a przy uporczywym łamaniu ustawy - kara ograniczenia wolności.

]]

Unia Europejska zatwierdziła umowę handlową z Singapurem

Nov 8 2019
<![CDATA[

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oświadczył: Jest to pierwsza dwustronna umowa handlowa Unii Europejskiej z krajem Azji Południowo-Wschodniej i będzie ona podstawą bliższych stosunków między Europą a jednym z najbardziej dynamicznych regionów na świecie.

Wieńczy ona wysiłki obecnej Komisji na rzecz budowy sieci partnerów zaangażowanych w otwarty, sprawiedliwy i oparty na zasadach handel. Odkąd w 2014 r. objąłem funkcję przewodniczącego, dzięki handlowi w UE powstało 5 mln nowych miejsc pracy. Obecnie w handlu pracuje 36 mln osób. Powyższe dane w połączeniu z faktem, że handel stanowi 35% PKB Unii, świadczą o znaczeniu handlu dla dobrobytu Europy.

Komisarz ds. handlu Cecilia Malmström powiedziała: Umowa handlowa z Singapurem stanowi kolejny dowód naszego zaangażowania na rzecz uczciwego i opartego na zasadach handlu. Umowa ta przyniesie korzyści pracownikom, rolnikom i przedsiębiorstwom niezależnie od ich wielkości, zarówno w UE, jak i w Singapurze. Obejmuje ona również ścisłe klauzule chroniące prawa człowieka i prawa pracownicze oraz środowisko. Jest to 16. zawarta przez nas w ciągu 5 ostatnich lat unijna umowa handlowa. W ujęciu ogólnym UE zawarła 42 umowy handlowe z 73 partnerami, co obejmuje jedną trzecią całkowitego handlu UE. Jest to największa taka sieć na świecie.

Singapur jest zdecydowanie największym partnerem handlowym UE w Azji Południowo-Wschodniej. Wymiana towarowa wynosi ponad 53 mld euro, a handel usługami wart jest 51 mld euro. Ponad 10 mil. unijnych przedsiębiorstw ma w Singapurze siedzibę i wykorzystuje to miejsce jako centrum obsługi działalności w całym regionie Pacyfiku.

Dla europejskich przedsiębiorców Singapur jest ponadto głównym miejscem lokowania inwestycji w Azji, a w ostatnich latach wartość inwestycji między UE i Singapurem dynamicznie rosła. En 2017 r. łączna wartość dwustronnych inwestycji osiągnęła 344 mld euro.

Na mocy umowy handlowej Singapur usunie wszystkie pozostałe cła dotyczące produktów UE. Umowa stwarza również nowe możliwości dla dostawców usług z UE, między innymi w sektorach takich jak telekomunikacja, ochrona środowiska, inżynieria, informatyka i transport morski. Sprawi ona również, że otoczenie biznesu będzie bardziej przewidywalne.

Umowa umożliwi również ochronę prawną 190 najbardziej rozpoznawalnych europejskich produktów spożywczych, znanych jako oznaczenia geograficzne. Singapur jest już trzecim co do wielkości miejscem docelowym dla takich europejskich specjalności. Singapur zgodził się również na zniesienie przeszkód w handlu, oprócz ceł w kluczowych sektorach, przykładowo poprzez uznanie unijnych testów bezpieczeństwa w odniesieniu do samochodów i wielu urządzeń elektronicznych oraz poprzez uznawanie etykiet, które unijne przedsiębiorstwa stosują do wyrobów włókienniczych.

UE i Singapur zawarły również umowę o ochronie inwestycji, która może wejść w życie po jej ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie zgodnie z ich własnymi procedurami krajowymi.

]]

Konferencja ninieodpowiedzialni: Czy w życiu i biznesie jest miejsce na bunt?

Nov 8 2019
<![CDATA[

Z badania przeprowadzonego na potrzeby Konferencji. Nienieodpowiedzialni wynika, że Polacy nie buntują się – ponad 80% nigdy nie brało udziału w bojkocie konsumenckim, un 86% nie pamięta żadnego skandalu dotyczącego firm lub marek. Według ekspertów, najmniej skłonna do buntu jest klasa średnia – ma najwięcej do stracenia i brakuje jej wizji alternatywnej rzeczywistości.

Czy bunt i gniew mogą być katalizatorem pozytywnych zmian? A może są przyczyną barier w rozwoju odpowiedzialnych firm i budowaniu kapitału społecznego? 6 listopada reprezentanci różnych dziedzin – zarówno nauki, jak i biznesu spotkali się podczas VII już edycji Konferencji Nienieodpowiedzialni, aby wspólnie zastanowić się nad rolą buntu i gniewu we współczesnym świecie. W spotkaniu wzięło udział 530 gości, a poprowadził je Paweł Oksanowicz. Konferencję otworzył Artur Nowak – Gocławski – prezes ANG Spółdzielni, pomysłodawca projektu. Przyznał, że to właśnie z gniewu i buntu wobec zastanej rzeczywistości wziął się pomysł na Nienieodpowiedzialnych i choć na początku polegał on głównie na kontestowaniu zastanych praktyk biznesowych, w konsekwencji stał się przyczynkiem do wspólnego budowania lepszej przyszłości. Głos zabrał także Paweł Rabiej – zastępca prezydenta miasta st. Warszawy, Współorganizatora konferencji, który opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z buntem i przekonywał, że nie powinniśmy z niego rezygnować, destrukcja jest bowiem niezbędna do zbudowania czegoś nowego.

W biznesie jest miejsce zarówno na konstruktywny bunt, jak i oportunizm

Podczas Konferencji odbyła się tradycyjna już i budząca wiele emocji „debata warszawska w stylu oksfordzkim”, prowadzona przez Grzegorza Nawrockiego. Tym razem jej uczestnicy mieli za zadanie wcielić się w role propozycji oraz opozycji tezy: „Oportunizm w biznesie opłaca się bardziej niż bunt”. Przed debatą odbyło się głosowanie, w którym 55% osób z publiczności opowiedziało się za tą tezą. Jako pierwsza po stronie propozycji głos zabrała Aleksandra Minkowicz – Flanek, która przekonywała, że nadrzędną rolą w biznesie jest budowanie kompromisów i minimalizowanie ryzyka, dlatego długofalowe korzyści przynosi właśnie oportunizm. W podobnym tonie wypowiadała się dr Magdalena Płonka. Artur Kurasiński mówił o tym, że świat rozwija się dzięki współpracy, a nie buntowi i nikt nie chce żyć w świecie, w którym jedyne co pewne, to zmiana. Anna Pięta także przekonywała, że choć sercem jest buntowniczką, to z własnego doświadczenia wie, że w biznesie to się po prostu nie opłaca, a oportunizm to chwytanie okazji, łapanie „przychylnego wiatru”.

Zadaniem opozycji było przedstawienie argumentów obalających przedstawioną tezę. Sylwia Gregorczyk -Abram broniła buntu, który choć na początku powoduje chaos, w konsekwencji prowadzi do osiągania wielkich rzeczy. Wawrzyniec Smoczyński przyznał, że bunt co do zasady nigdy się nie opłaca, ponieważ oznacza ryzyko porażki. Nie wszystko jednak musi być w biznesie opłacalne, ważne są także wartości. Bunt przyciąga niezagospodarowane talenty i rodzi wartościowe przywództwo, dlatego ten konstruktywny jest najlepszym wyborem. Kamil Wyszkowski, powołując się na znanych z historii buntowników, mówił o tym, że możliwe jest przeprowadzenie rewolucji w sposób pokojowy. Biznes powinien dążyć do samoograniczania, nawoływać do przyzwoitości oraz odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Prof. Bolesław Rok wskazywał wręcz, że to oportunizm doprowadził świat na skraj katastrofy klimatycznej, oznacza egoizm, który nie jest dla biznesu wartościowy. To bunt pobudza energię do zmiany i bez niego organizacje nie mają szans na przetrwanie.

Dyskusja przeniosła się także na publiczność, która chętnie przedstawiała własne argumenty, stając po stronie obu obozów. Loża mędrców, w której zasiedli Joanna Erdman, Józef Wancer oraz prof. Krzysztof Obłój także nie była zgodna w ocenie tych odmiennych postaw. W głosowaniu po debacie okazało się, że to propozycja (obrońcy tezy) bardziej przekonali publiczność – odsetek zwolenników tezy wzrósł z 55 de 63%.

Deklaracja Odpowiedzialnej Sprzedaży jako wynik buntu

Kolejną część Konferencji rozpoczęło wystąpienie prof. Jerzego Bralczyka, który przybliżył etymologię słowa „gniew”, a także przedstawił konteksty jego użycia. Profesor przekonywał, że aby gniew był skuteczny, musi być widoczny, ale nie pokazywany. Współcześnie jednak często jest wręcz przeciwnie. Prezes Santander Bank Polska – Michał Gajewski w rozmowie z Pawłem Oksanowiczem przyznał, że bankowość może nie kojarzyć się z buntem, ponieważ jej rolą jest wpływanie na stabilność depozytów. Jednak we współczesnej bankowości jest miejsce dla buntu, np. wobec regulatora, wymagając takich samych warunków dla wszystkich podmiotów na rynku. Innym przykładem buntu jest rezygnowanie z finansowania inwestycji opartych na wydobyciu szkodliwego dla środowiska węgla.

Na konferencji została również zainaugurowana nowa inicjatywa branży finansowej – Deklaracja Odpowiedzialnej Sprzedaży, która powstała, by podnosić i upowszechniać standardy etyczne w relacjach z klientem, edukować biznes i konsumentów, zwiększać zaufanie do branży finansowej oraz przeciwdziałać nieuczciwym praktykom. Jej inicjatorami są ANG Spółdzielnia, Bank BNP Paribas i Santander Bank Polska. Gospodarzem projektu jest Federacja Konsumentów. Podczas konferencji projekt zaprezentowała Aleksandra Stanek-Kowalczyk, członkini Rady Deklaracji i właścicielka firmy doradczej zajmującej się odpowiedzialnym zarządzaniem.

Nie jesteśmy zbuntowanymi konsumentami

Prof. Dominika Maison zaprezentowała wyniki niepublikowanego wcześniej badania, przeprowadzonego specjalnie na potrzeby projektu Nienieodpowiedzialni. Miało ono na celu sprawdzenie, czy Polacy jako konsumenci buntują się przeciwko nieodpowiedzialnym zachowaniom firm. Resulta, że to, co deklarujemy, często ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Choć uważamy się za odpowiedzialnych konsumentów, to ponad połowa Polaków nie oczekuje od firm aktywności w zakresie działań na rzecz środowiska naturalnego i społecznego. Nie jesteśmy też wrażliwi na pojawiające się skandale dotyczące znanych nam marek – aż 86% nie było w stanie przytoczyć żadnego przykładu tego typu afer.

Bunt jest niezbędny do osiągania ponadprzeciętnych rezultatów

W trzeciej części Konferencji prof. Krzysztof Obój mówił o dobrym zarządzaniu w kontekście afirmacji i buntu. Każda organizacja ma swoją specyfikę, reguły przynależności i zachowania, zanurzona jest w szerszym otoczeniu – polu instytucjonalnym, na które składają się 3 wymiary – formalny, normatywny oraz poznawczy. U podstaw zarządzania „normalnymi” firmami jest więc afirmacja oraz zdyscyplinowane dostosowanie, a nagrodą rezultaty i legitymacja. Jednak – nie da się osiągnąć ponadprzeciętnych rezultatów przez naśladownictwo dominujących zachowań w danym polu instytucjonalnym. Bunt to marzenia, radość, brak zgody na bylejakość, przeciętność i zobowiązanie do stałego poprawiania świata – mówił prof. Obój.

„Skowyt klasy średniej”

O tym, że bunt jest niezbędnym i naturalnym elementem naszego rozwoju mówiła dr Joanna Heidtman. Ciągłość społeczna jest jednak zapewniana przez konformizm i kontrolę. Kiedy w społeczeństwie pojawia się anomia, czyli niespójność wewnątrz systemu, poczucie niepewności, skutkiem może być wycofanie, rytualizacja, innowacja lub właśnie bunt. Jak podkreślała dr Heidtman, największą skłonność do buntu ma jednak klasa najniższa i najwyższa. Najmniejszą natomiast klasa średnia, ponieważ ma najwięcej do stracenia. Temat ten kontynuowano w rozmowie z dr Arkadiuszem Karwackim i prof. Tomaszem Szlendakiem. Naukowcy mówili o „skowycie klasy średniej” – jest ona obecnie najbardziej sfrustrowaną grupą społeczną, musi radzić sobie sama, uczestniczyć w wyścigu szczurów, a ciągłe porównywanie się do reprezentantów za granicą czy migrantów sprawia, że zauważa dysproporcje. – Pojawiają się szczeliny niezgody, ale nie prowadzą one do buntu, a do indywidualnego zagniewania. Klasa średnia nie jest w stanie przeskoczyć ponad indywidualne podejście. Brakuje jej poczucia podmiotowości i wizji alternatywnej rzeczywistości. O buncie w cyfrowym świecie rozmawiała natomiast dr Katarzyna Młynek z Katarzyną Szymielewicz, prezeską Fundacji Panoptykon. Zaczynają się zmiany, które można nazwać buntem – nowe regulacje UE pozwolą na tworzenie innych modeli biznesowych, odmiennych od wielkich korporacji, bo opartych na wartościach. Jednak aby były skuteczne, musimy przestać być biernymi użytkownikami, „cyfrową biomasą” i znacznie więcej wymagać.

Jak konstruktywnie wykorzystać gniew?

W ostatniej części spotkania prof. Bogdan de Barbaro mówił o różnych rodzajach gniewu – tłumionym, słusznym i fanatycznym oraz o ich konsekwencjach. Przekonywał, że warto zadbać o to, by być w kontakcie ze swoim gniewem, gdy nasze wartości są zagrożone: – Poznaj siebie i swoje gniewy. Zadbaj o refleksyjność i dostrzeż złożoność świata, nie popadając w relatywizm etyczny. Następnie prezentacje swoich startupów przedstawili Paula Bruszewska ze Zwolnieni z Teorii, Kamil Dudek z Nieraz oraz Martyna Zastawna z WoshWosh. Opowiadali o tym, jak bunt wobec niesatysfakcjonującej rzeczywistości przekuli w ciekawe i bardzo potrzebne pomysły. Konferencję zakończyła rozmowa Bartłomieja Derskiego z Marcinem Popkiewiczem, w której pokazali, jak ważne jest to, aby jak najszybciej z gniewu zrodziło się konkretne działanie, w przeciwnym razie grozi nam katastrofa klimatyczna.

Podczas Konferencji miała także premiera kolejnej książki z serii „Rozmów o odpowiedzialności” – Tom 3. Gniew. Na zakończenie spotkania zaproszono gości na VIII Konferencję Nienieodpowiedzialnych, która odbędzie się 27.10.2020 r.

Pomysłodawcą Konferencji Nienieodpowiedzialni jest ANG Spółdzielnia, głównym organizatorem Fundacja Nienieodpowiedzialni. Współorganizatorem tegorocznej edycji zostało m.st Warszawa, Partnerem Strategicznym Santander Bank Polska, a Partnerem Głównym Bank BNP Paribas. Pozostali partnerzy: Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego, Ikano Bank, ING Bank Śląski, Grupa BIK, Ultimo, Signal Iduna, Orange Polska.

Patronat honorowy: Związek Banków Polskich, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Konfederacja Lewiatan, Rzecznik Finansowy oraz Federacja Konsumentów.Patronat Medialny: Dziennik Gazeta Prawna, Business Insider, Kampanie Społeczne, Liberte, odpowiedzialnybiznes.pl, PRoto.

Inicjatywy i Organizacje Partnerskie: Badamy Geny, Fundacja na rzecz Standardów Doradztwa Finansowego (EFPA), Fundacja Inicjatyw Społeczno Ekonomicznych (FISE), Fundacja im. Lesława Pagi, Igrzyska Wolności, Koalicja Prezesi-wolontariusze, Open Eyes Economy Summit, Sieć Przedsiębiorczych Kobiet, THINKTANK, Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Więcej szczegółów oraz bezpłatna rejestracja na konferencję na stronie: http://2019.nienieodpowiedzialni.pl

O NienieodpowiedzialnychNienieodpowiedzialni to projekt zainicjowany w 2013 r. przez ANG Spółdzielnię oraz fundację "Będę Kim Zechcę" – w listopadzie 2018 r. fundacja zmieniła nazwę na „Nienieodpowiedzialni”. Idea projektu odwołuje się do zrównoważonego rozwoju, odpowiedzialności i zaangażowania społecznego branży finansowej. W ramach projektu zorganizowanych zostało już sześć konferencji, prowadzony jest również portal www.nienieodpowiedzialni.pl, a raz w roku wydawana jest gazeta podsumowującą działania w ramach projektu. En 2018 r. Fundacja rozpoczęła również cykl książkowy „Rozmowy o odpowiedzialności”.ANG Spółdzielnia to profesjonalna organizacja pośrednictwa finansowego, która posiada oddziały na terenie całej Polski. Z organizacją współpracuje ponad 900 personas, w tym 300 spółdzielców. Jej partnerami biznesowymi są wszystkie najważniejsze banki i towarzystwa ubezpieczeniowe w kraju. Spółdzielnia powstała w roku 2010, jako alternatywne dla korporacji miejsce pracy dla doświadczonych ekspertów kredytowych i ubezpieczeniowych. Formuła spółdzielni gwarantuje członkom współwłasność i współdecydowanie o kierunkach działania Spółdzielni. ANG Spółdzielnia jest organizacją, która przywiązuje dużą wagę do tego, aby być firmą odpowiedzialną społecznie i rozwijającą się zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Jako jedyna w branży pośredników finansowych wydaje roczny zintegrowany raport społeczny.

]]

Fałszerze udają Urząd Patentowy

Nov 8 2019
<![CDATA[

Jak zaznacza gazeta, w podrobionych pismach oszuści informują osoby, które wystąpiły o ochronę do Urzędu Patentowego, że ta ochrona została im przyznana. "Podrabiane są zarówno decyzje dotyczące wynalazków, jak i znaków towarowych. Oszuści podają też numer konta, na które trzeba przelać pieniądze z tytułu opłaty za udzielenie ochrony. Nie są to duże kwoty" - napisała "Rz".

Jak wskazują rozmówcy dziennika, pisma takie wysyłane są masowo, a opłata za rejestrację danego towaru w jednej klasie wynosi 400 zł. Jeśli więc część osób, do których pisma trafiają, uda się przestępcom oszukać, to wyłudzone kwoty stają się znaczące.

"Bazy zgłoszonych znaków towarowych są ogólnie dostępne. Nie jest więc problemem sprawdzić, kto wystąpił o ochronę" - mówi "Rz" wiceprezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych Paweł Kurcman. Jak dodał na zarejestrowanie wynalazku czeka się zazwyczaj dwa, trzy lata. "Oszuści o tym wiedzą i wysyłają pisma, by idealnie zmieścić się w tym okresie" - zaznaczył w rozmowie z gazetą.

Jak zaznaczają prawnicy, z którymi rozmawiała "Rz", fałszywe pisma można odróżnić np. po numerze konta, które nie jest numerem rachunku bankowego Urzędu Patentowego; wysokości opłaty, która często nie jest kwotą z oficjalnej tabeli opłat oraz terminie na dokonanie czynności, czyli siedmiu dniach zamiast trzech miesięcy. Pisma są "łudząco podobne" do oryginalnych decyzji Urzędu Patentowego, dlatego prawnicy zalecają "wzmożoną czujność".

]]