Media

  • Księga Identyfikacji Wizualnej

    Księga logotypu spółki Expertus określa ogół symboli i zachowań stosowanych w firmie w celu uzyskania czytelnej i spójnej identyfikacji rynkowej

    — Czytaj Więcej

  • Katalog Ofertowy

    Katalog zawiera informacje o firmie, zasadach działania oraz pełną ofertę wykonywanych przez nas usług – Działania Prewencyjne, Kupno Wierzytelności

    — Czytaj Więcej

Reklama radiowa spółki Expertus

Multimedialna prezentacja firmy

Informacje prasowe

GP/BIZNES

KE: Mimo wzrostu protekcjonizmu UE nadal otwiera rynki eksportowe dla firm

Jun 17 2019
<![CDATA[

KE wskazuje, że przedsiębiorstwa europejskie napotykają na coraz większe bariery na rynkach zagranicznych, ale w efekcie jej działań od początku kadencji wyeliminowano 123 takie bariery. To pozwoliło na zwiększenie unijnego eksportu w 2018 r. o ponad 6 mld euro.

W raporcie wymieniono 45 nowych barier handlowych wprowadzonych w 2018 r. w państwach spoza UE. Oznacza to, że łącznie istnieje rekordowa liczba 425 środków w 59 różnych krajach, co kosztuje europejskie przedsiębiorstwa miliardy euro rocznie.

„W skomplikowanej sytuacji, z jaką mamy obecnie do czynienia, przy rosnącej liczbie napięć handlowych i środków protekcjonistycznych, UE musi nadal bronić interesów swoich przedsiębiorstw na rynkach światowych” - oświadczyła unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem.

Najwięcej barier handlowych utrzymują obecnie Chiny i Rosja, a następnie Stany Zjednoczone, Indie i Algieria.

KE podkreśla, że wysiłki UE na rzecz egzekwowania obowiązujących przepisów handlu międzynarodowego dają wyraźne rezultaty. W ubiegłym roku Komisja doprowadziła do usunięcia aż 35 barier handlowych, m.in. w Chinach, Japonii, Indiach i Rosji. Dotyczyły one ośmiu kluczowych sektorów eksportowych i inwestycyjnych UE, w tym rolnictwa i rybołówstwa, samochodów, wyrobów włókienniczych i skórzanych, wina i napojów spirytusowych, kosmetyków, produktów mineralnych, części do samolotów oraz sprzętu ICT.

Bariery w handlu i inwestycjach wyeliminowane w 2018 r. obejmowały m.in.: chińskie ograniczenia w odniesieniu do przywozu produktów z wołowiny i baraniny, rosyjskie nielegalne środki antydumpingowe dotyczące lekkich pojazdów użytkowych, cła na towary elektroniczne oraz obowiązkowe świadectwa weterynaryjne ograniczające wywóz wyrobów skórzanych w Indiach, ograniczenia dotyczące stosowania dopuszczonych dodatków w winie i napojach spirytusowych w Japonii czy obowiązkowe oznaczanie wyrobów włókienniczych w Egipcie.

Sprawozdanie Komisji w sprawie barier w handlu i inwestycjach jest publikowane corocznie od początku kryzysu gospodarczego w 2008 r. Jest ono oparte w całości na informacjach na temat barier handlowych i inwestycyjnych na rynkach zagranicznych, zgłoszonych przez europejskie przedsiębiorstwa.

]]

Polski obiad droższy o 30 proc. Rosną ceny warzyw i wieprzowiny

Jun 17 2019
<![CDATA[

Na razie wszystko jest pod kontrolą: sama inflacja w maju wyniosła 2,4 proc., czyli prawie tyle, ile wynosi cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego. NBP chciałby, aby ceny rosły w tempie ok. 2,5-proc., według niego to optymalny poziom dla gospodarki. Zdaniem ekonomistów presja inflacyjna rzeczywiście narasta, ale do drożyzny – rozumianej jako powszechny wzrost cen w całym przekroju koszyka najczęściej kupowanych towarów i usług – jeszcze daleko.

Jeśli jednak przyjrzeć się poszczególnym składowym tego koszyka, to są w nim towary, które podrożały bardzo wyraźnie, wręcz skokowo. I, co gorsza, jest to żywność, na którą przypada mniej więcej jedna piąta wszystkich wydatków konsumenckich. W maju jej ceny były o 5 proc. wyższe niż przed rokiem. Z opublikowanych w piątek danych GUS wynika, że najmocniej do inflacji dołożyły się ceny warzyw i mięsa. To, jak bardzo podrożały niektóre z nich, widać choćby w zestawieniu zintegrowanego systemu rolniczej informacji rynkowej. Dla przykładu hurtowa cena kapusty jest obecnie o 289 proc. wyższa niż rok temu, za cebulę płaci się 247 proc. więcej. Cena kilograma ziemniaków wzrosła z ok. 80 gr za 1 kg w połowie czerwca ub.r. do około 2,54 zł obecnie. Drogie warzywa to efekt ubiegłorocznych kłopotów rolników z utrzymaniem stanu upraw w warunkach długotrwałej suszy. Produkcja była mniejsza, więc i zapasów było mniej, szybciej się wyczerpały i podaż warzyw silnie spadła. – Bieżący rok także nie rozpieszcza. Susza, silne wiatry, przymrozki, a następnie ulewy i grad – już dawno nie było takiej kumulacji negatywnych zjawisk atmosferycznych na początku sezonu wegetacji – zauważa Marta Skrzypczyk, dyrektor BNP Paribas Bank Polska.

Eksperci z Rynku Hurtowego Bronisze dodają, że z tego powodu część producentów musiała dokonać podwójnych wysiewów warzyw, co przełoży się na koszty ich wytworzenia, a w efekcie na ceny.

Susza z poprzedniego roku wpłynęła też m.in. na kondycję zbóż, przez co dziś trzeba więcej płacić nie tylko za pieczywo (za chleb 0,5 kg niemal 12 proc. więcej r/r), ale i piwo (o 5,4 proc.). Z kolei drożejąca wieprzowina (jej ceny w maju były o ok. 12 proc. wyższe niż rok wcześniej) to efekt drastycznego spadku produkcji w Chinach, które walcząc z epidemią afrykańskiego pomoru świń, masowo likwidują hodowle.

– Prognozuje się, że w Chinach produkcja spadnie w całym roku o ok. 30 proc. r/r To jakby wybić wszystkie świnie w USA. Tak drastyczny spadek pogłowia spowoduje silny wzrost importu wieprzowiny do Chin. To wpłynie na wzrost cen skupu trzody chlewnej, co z kolei przyczyni się do wzrostu cen pozostałych gatunków mięsa, będących substytutami wieprzowiny, czyli w szczególności drobiu – wyjaśnia Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole.

Efekt: polski obiad typu schabowy z ziemniakami i kapustą kosztuje o ponad 30 proc. więcej niż rok temu.

Zdaniem Jakuba Olipry dynamika cen żywności osiągnie swoje maksimum w III kwartale roku i może ukształtować się na poziomie nawet 6,5 proc. wyższym r/r – Głównym czynnikiem ryzyka dla takiego scenariusza są warunki agrometeorologiczne wśród kluczowych światowych producentów żywności oraz w Polsce, a także dalszy rozwój sytuacji związanej z ASF w Chinach – podkreśla.

Ostatnie warunki pogodowe będą bowiem miały wpływ już nie tylko na warzywa, ale też owoce, w przypadku których na razie mamy do czynienia z deflacją. Zdaniem Jakuba Olipry w III kwartale dojdzie do odwrócenia tej sytuacji. Marta Skrzypczak dodaje, że będzie to widoczne przede wszystkim w przypadku truskawek, czereśni, malin oraz, w dalszych miesiącach, jabłek.

Eksperci dodają, że do wzrostu cen w kolejnych miesiącach przyczyni się również podatek handlowy, który najprawdopodobniej wejdzie w życie w sierpniu wraz z uprawomocnieniem się wyroku TSUE. – Oczekujemy, że w znacznym stopniu zostanie on przerzucony na konsumentów – mówi Olipra.

Dlatego to w sklepach można oczekiwać w kolejnych miesiącach największych wzrostów, bo na bazarach i targach już są widoczne. Producenci z powodu podwyżek cen surowców próbują obecnie renegocjować z sieciami kontrakty. Efekty rozmów poznamy najwcześniej za miesiąc. – Tyle minimum trwa zmiana warunków. Bywa nawet, że osiągnięcie porozumienia zajmuje kilka miesięcy – dodaje Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso.

Ale nawet jeśli ceny żywności podbiją jeszcze inflację, nie powinno to zdestabilizować całej gospodarki. Tak przynajmniej uważa Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. – Nawet jeśli inflacja przekroczy 3 proc., a na początku przyszłego roku pewnie 3,5 proc., bo podrożeje energia, a rząd nie będzie już tego kompensował, to ciągle nie jest to szczególnie wysoki poziom – mówi.

Według niego Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się teraz na podwyżki stóp procentowych, żeby tłumić wzrost cen. Bo oprócz tego, że taka decyzja byłaby spóźniona (jej skutki widoczne byłyby dopiero za rok, półtora), to jeszcze jej pośrednim skutkiem mogłoby być pogłębienie spowolnienia gospodarki, które wciąż przed nami.

]]

Amerykanie zadomowią się nad Wisłą. Co zawiera deklaracja podpisana przez Dudę i Trumpa?

Jun 17 2019
<![CDATA[

Prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump podpisali w ubiegłym tygodniu deklarację o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA na terytorium Polski. Nie jest to dokument prawnie wiążący. Teraz na linii Ministerstwo Obrony Narodowej – Pentagon będą negocjowane szczegółowe umowy, których podpisanie jest planowane podczas niepotwierdzonej jeszcze, ale planowanej na wrzesień wizyty Trumpa w Warszawie. Jak od miesięcy informowaliśmy na łamach DGP, nie powstanie jedna nowa baza o roboczej nazwie Fort Trump.

Deklaracja zawiera siedem podpunktów. Przewidywane jest utworzenie Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego USA w Polsce i utworzenie „eskadry bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Sił Powietrznych USA, przeznaczonych do działań wywiadowczych, zwiadowczych i rozpoznawczych”. Co ważne, „Stany Zjednoczone zamierzają udostępniać Polsce, stosownie do okoliczności, informacje uzyskane w wyniku działań tej eskadry w celu wspierania naszych założeń obronnych”. – Obecność tych bezzałogowców zwolni z zadań nasze samoloty F-16, które z zasobnikami rozpoznawczymi bardzo często latają nad wschodnią granicę, by fotografować, co się tam dzieje. Reapery mogą nad danym terenem wisieć kilkanaście godzin. To duży plus, który odciąży nasze wojsko – tłumaczy Mariusz Cielma, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”.

Deklaracja mówi także o „utworzeniu w Polsce zdolności sił specjalnych USA w celu wsparcia operacji powietrznych, lądowych i morskich”. – Amerykańscy specjalsi to w pewnym sensie ojcowie naszych sił specjalnych. I choć nasze jednostki tego rodzaju mogą czuć się dopieszczone na tle reszty wojska, to mają też słabości, np. wsparcie lotnicze. Tak więc nawet wspólne ćwiczenia polsko-amerykańskie powinny nam dużo dać. Być może pozwoli to też na rozbudowę wirtualnego poligonu. My na takie ćwiczenie jeździliśmy m.in. do Jordanii. Nasi komandosi na pewno na tym skorzystają – dodaje Cielma.

Jeśli chodzi o instalacje szkoleniowe, to polscy żołnierze powinni też zyskać na utworzeniu Centrum Szkolenia Bojowego (CSB) w Drawsku Pomorskim. W końcu też będą mogli się tam szkolić. W podpisanym dokumencie jest mowa także o „utworzeniu bazy lotniczej załadunkowo-rozładunkowej w celu wspierania przemieszczenia się wojsk dla odbycia ćwiczeń lub na wypadek kryzysu”. Chodzi o rozbudowę instalacji na zachodzie Polski, głównie w okolicach Powidza, gdzie jest już lotnisko i budowane są magazyny, w których ma być trzymany ciężki sprzęt Amerykanów.

Jest to ważne o tyle, że ludzi można przerzucić w kilkanaście do kilkudziesięciu godzin, a znaczne ilości ciężkiego sprzętu są transportowane przez Atlantyk drogą morską, tak więc zajmuje to więcej czasu. Pod kątem szybkiego wzmocnienia sił sojuszniczych w Polsce istotne jest również rozbudowanie amerykańskiego komponentu logistycznego. Z myślą o takim wzmacnianiu będą budowane również koszary (w sumie na ok. 10 tys. żołnierzy). Ma powstać również amerykański szpital wojskowy.

Zapowiadane wzmocnienie obecności amerykańskiej zauważono w Moskwie. „Z żalem odebraliśmy decyzję Waszyngtonu i Warszawy o rozmieszczeniu w Polsce wzmocnionego kontyngentu wojskowego USA. Uważamy, że w ten sposób zadano potężny cios jednemu z kluczowych postanowień Aktu stanowiącego Rosja-NATO z 1997 r.” – napisało w komunikacie rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zareagowała na to amerykańska ambasada w Warszawie. „Wbrew wprowadzającemu w błąd tweetowi rosyjskiej ambasady, rozmieszczenie amerykańskich sił wojskowych w Polsce jest całkowicie zgodne z naszymi zobowiązaniami wobec NATO i ma charakter obronny. Należy przypomnieć, że rosyjskie prowokacje wymagały od NATO działań w celu ochrony granic PL” – czytamy.

Wzmocnienie obecności amerykańskiej w naszej części Europy jest odpowiedzią na agresję Rosji na Ukrainę w 2014 r. „Współpraca Polski i USA wpisuje się w zwiększanie przez NATO zdolności do odstraszania i obrony na wschodniej flance. Skala i charakter obecności USA są zgodne z założeniami defensywnej strategii NATO, co pozwala na zachowanie kruchego konsensusu wokół polityki NATO wobec Rosji” – napisał w swoim komentarzu Marcin Terlikowski, kierownik projektu Bezpieczeństwo Międzynarodowe w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

„Zacieśnianie współpracy z Polską wzmocni spójność polityczną NATO, ponieważ przeczy tezom o erozji relacji transatlantyckich, co podkreślił sekretarz Sojuszu (…). Nie odpowiada jednak na problemy systemów przeciwdostępowych Rosji, które w warunkach konfliktu będą głównym ograniczeniem dla wsparcia wschodniej flanki siłami wzmocnienia. Dlatego USA będą coraz mocniej wzywać sojuszników europejskich do zwiększania wydatków obronnych” – prognozuje analityk. 

]]